wtorek, 30 lipca 2013

UfAGA . !!

ZAŁOŻYŁAM SOBIE ASK'A BYM MOGŁA ODPOWIADAĆ NA TEN MULTUM PYTAŃ OD WAS . :D

www.ask.fm/sligstory

CZEKAM NA PYTANIA . !!

A CO WY NA TO BYM ZAŁOŻYŁA JESZCZE STRONKĘ NA FB??
INFORMOWAŁABYM WAS TAM... MOICH 3 LUB 4 CZYTELNIKÓW JAKIE MAM PPLANY I WGL?
PISZCIE SZYBKO CO SĄDZICIE O MOICH ZACNYCH PLANACH;)

POZDRAWIAM.:)

poniedziałek, 29 lipca 2013

X.

Chciałam porozmawiać z tatą jednak bardzo szybko obok nas znalazła się moja mama. Chwyciła mnie mocno za rękę i odepchnęła od taty. Podeszła bliżej niego i patrzyła mu prosto w oczy.

- Zostaw moją córkę w spokoju! Nie potrafisz robić nic innego tylko nastawiasz ją przeciwko mnie!- Powiedziała matka posyłając ojcu złowieszcze spojrzenie. On mnie nastawia przeciwko niej?! Nie wiem skąd ona to wytrzasnęła, ale niech jej będzie. Jeszcze trochę czasu i mam nadzieje, że sąd pozwoli mi zostać z tatą. Nie chciałam opuszczać mamy, bo jednak jest moją rodziną, ona mnie wychowała, ale nie mogę wspierać mamy, bo to ona nas skrzywdziła, a zwłaszcza tatę.

Nagle zza drzwi sali sądowej wyszła niska brunetka.

- Państwo Troc. Proszę na salę.- Rzekła i wróciła do środka.

Wszyscy ruszyliśmy w odpowiednia stronę. Tato jak zwykle przepuścił kobiety i dopiero on wszedł. Zajęliśmy odpowiednie miejsca i czekaliśmy na początek. Przed naszymi oczyma pojawił się wysoki mężczyzna ubrany w niebieska koszulę i czarne spodnie. Poprawił koszule i zaczął mówić.

- Proszę wstać sędzia idzie. Rozprawę poprowadzi sędzia Karol Wysocki.

Wszedł sędzia i pozwolił nam zająć miejsca. Przez około godzinę sędzia prowadził rozmowę w sprawie rozwodu rodziców. Następnie kazał mi podejść do barierki gdzie składa się zeznania. Wstałam i szłam niepewnym krokiem zerkając na obojga rodziców. Każdy z nich się do mnie uśmiechnął. Stanęłam na wyznaczonym miejscu i usłyszałam wysoki, męski głos.

- Przedstaw się i powiedz czym się zajmujesz.- Rzekł sędzia biorąc długopis do reki.

- Nazywam się Aleksandra Troc i jeszcze się uczę.- Odpowiedzialam.

- Zapewne wiesz z jakiego powodu się tu spotykamy. Nie przedłużajmy więc. Pozostaje nam do omówienia jedna kwestia. Z racji tego, że nie jesteś jeszcze pełnoletnia, musisz udać się pod opiekę do jednego z rodziców. Jesteś już na tyle samodzielne by móc samej zdecydować z kim chcesz zostać. Jaka jest twoja decyzja.?- Zapytał.

- Nie jest ona latwa. Kocham oboje moich rodziców... Jednak po tym wszystkim co się stało na niekorzyść taty jak i moją... Musze opuścić mamę. Chcę zostać z ojcem.- Odpowiedzialam ze łzami w oczach. Nie sądziłam, że jest to taki straszny ból. Byłam strasznie wściekła na matkę, że była ona zdolna aby zrobić nam coś takiego, ale ona w końcu poradzi sobie sama z tym swoim gachem. Jest śmiała i nie boi się niczego, a mój tata jest raczej spokojny i skryty. Musiałam mu pomóc. Miałam nadzieje, że jednak mama nie będzie na mnie aż tak zła. Fakt, że nie będziemy juz mieszkać razem nie powinien jakos bardzo zmieniać naszych relacji.

Sędzia zarządził przerwę na obrady. Wszyscy udaliśmy się na korytarz. Nikt no nikogo nic nie mówil. Było strasznie drętwo. Z racji tego, że mialam jeszcze jakies piętnaście minut, wyszłam na zewnątrz. Wyjęłam telefon i od razu wykręciłam numer Moniki, ktory znałam już na pamięć.

M: Halo?- Usłyszałam już po pierwszym sygnale.

O: Hej. Co tam?

M: Ty mnie pytasz co tam?! Gadaj jak rozprawa juz koniec? Co sąd powiedział? Kto zostanie twoim opiekunem?

O: Czekaj... Nie wyrabiam już z tymi twoimi pytaniami. Rozprawa sie jeszcze nie zakończyła. Jest przerwa. Rodzice już mają rozwód. Teraz tylko czekamy aż sąd podejmie decyzję czy mogę zostać z ojcem. Tak powiedzialam i pragnę aby tak było.

M: Mam nadzieję.

O: Ja też. Spotkamy się jeszcze dzisiaj.? Opowiem Ci wszystko. Oczywiście jak wrócisz z centrum- Powiedzialam z usmiechem.

M: Skąd wiesz, że jestem w centrum?!

O: Ja? Ja nic nie wiem. Do wieczorka. Narazie.

M: Pa.

*****
 
Koniec przerwy. Wrócilismy na salę. Nadszedł moment ogłoszenia tego czy zostanę z tatą czy jednak nie.
 
- Sąd postanawia...
 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest kolejny .! Zresztą widać .:)
Nudny . ? Troche, ale lekko mi się nudziło, więc postanowiłam coś napisąc..;)
Jak widac wyszło to .:)
Do kolejnego . :))
 
 
Co wy na to abym założyla Ask'a .?
Bedzie nam wszystkim latwiej, a nie, że spamujecie na blogu autorki Internetowej Milości.:(
 
Pozdrawiam.:)
 

niedziela, 28 lipca 2013

IX.

Była to wiadomość od Moniki. Jej treść to mniejwięcej fakt oznajmiający mi, że na obóz pojedzie z nami Alan i jeszcze jakiś jego kolega z Polski. Już sama nie wiedziałam czy mam się cieszyć. Z jednej strony byłam uradowana... Wszyscy wiedzą dlaczego, ale przeciwieństwem było , że jest to niekomfortowe uczucie kiedy przebywa się obok osoby, a wiadmo, że ona do nas nic nie czuje i nigdy nie poczuje. Odłożyłam telefon pod poduszkę i poszłam wziąc szybki prysznic. Przemyłam jeszcze twarz wszelkimi tonikami i innymi, a następnie wróciłam do siebie. Nie wiedziałam co robić. Byłoby inaczej gdyby nie fakt, iż nie miałam ochoty z nikim przebywać czy rozmawiać. Postanowiłam zrobić sobie wielki seans filmowy. Oczywiście bez komedii i horrorów. Były to same dobijające mnie filmy. Najpierw poszła w ruch ''Szkoła Uczuć''. Uwielbiam ten film. Płakałam na nim za każdym razem i teraz również tak było..

*****
                                                                                                    
Traciłam prąd aż do 23:44. Byłam dość zmęczona, ale świadomość tego, że jutro moi rodzice nie będą juz razem... Nie pozwalała mi zasnąć. Od razu w moje ''szpony'' wpadł mój ukochany, niebieski Ipod. Włożyłam białe słuchawki do uszu i włączyłam piosenkę, którą śpiewa Bruno Mars, a mianowicie When I Was Your Man. Uwielbiałam ją i mogłam słuchać jej całymi dniami. Mijały minuty... 23:45... 23:46... Godziny... 01:59... 03:14... Mój mózg nie był w stanie przenieść się w stan uśpienie. Już sama nie wiedziałam co robić. Wyłączyłam odtwarzacz i poszłam po laptopa. Siadłam przy biurku zapalając małą lampkę. Otworzyłam nową kartę, a moje palce od razu zostały pokierowane na te same klawisze... F A C E B O O K... Wystarczy wpisać login oraz hasło i znajdę się w moim ulubionym miejscu, czyli stronie głównej gdzie wszyscy piszą o tych swoich problemach, miłościach i wielu innych sprawach. Zaraz po zalogowaniu w moje lekko zmęczone oczy rzuciła się czerwona ikonka po lewej stronie, która informowała o nowej znajomości. Byłam ciekawa kto chce mnie dodać, więc kliknęłam lewym klawiszem myszy i ukazał mi się Alan. Bez wahania zaakceptowałam zaproszenie. Wróciłam na stronę główną i zaczęłam ją przeglądać. Jak zwykle jakieś sweet focie i pełno komentarzy typu: ''Ale ślicznie razem wyglądacie. ... Moje psiapsióły. ... Moja BF. ... ''. Na serio masakra. Jak zawsze po obejrzeniu głównej wchodzę w grupy, do których należę jednak tym razem tak się nie stało. Dostałam wiadomość od Alana. Szybko na nią kliknęłam.

A: Hej.:-)

O: O hej.:-)  Co tam u Ciebie słychać?.

A: Wszystko ok, a u Ciebie jak? Słyszałaś może, że mój kolega i ja pojedziemy z wami na obóz?. :-)

O: Również dobrze. Słyszałam. Nic tylko się cieszyć.:-)

A: Cieszyć!? Jak my z wami wytrzymamy?! :-)

O: Z nami!? No nie przesadzaj.:-)  Jakoś sobie poradzimy. :-)

A: Miejmy nadzieję.:-)  Idę jutro z Moniką do centrum i może poszłabyś z nami.?

O: Z wielką chęcią, ale nie dam rady. Problemy rodzinne i nieuniknione spotkanie w sądzie.:-(

A: Mogę Ci jakoś pomóc? :-(

O: Raczej nie. Wiesz jestem zmęczona. Narazie.:-)

Nie wiem czy coś odpisał, bo pośpiesznie zamknęłam laptopa i zgasiłam lampkę. Zeszłam po cichu do kuchni i wzięłam szklankę z wodą. Pomimo klimatyzacji w domu było strasznie gorąco. Idąc na górę zrobiłam parę łyków wody. Odłożyłam szklankę i położyłam się. Tym razem szybko zasnęłam.
                                                                                       *****
9:00. Jak zwykle budzi mnie ''wspaniały'' budzik. Zwlekłam swoje cztery litery z wyra i udałam się do łazienki. Poranna toaleta została zaliczona w mgnieniu oka. Podeszłam do szafy aby wybrać jakieś odpowiednie na tę okazję ubrania i wróciłam do łazienki aby się przebrać. Na dziś wybrałam miętowe spodnie i czarną baskinkę na górną częśc ciała. Czarne baleriny i mała miętowa torebka stanowiły z resztą wspaniały zespół. Jak zwykle lekki makijaż i zwykły, złoty pierścionek. Zeszłam wyszykowana do kuchni i spotkałam tam mamę.
- Zrobiłam Ci śniadanie.- Powiedziała znów tak, jakby nic się nie wydarzyło.
- Dzięki. Zjem jabłko. O której wychodzimy?- Powiedziałam obojętnie.
- O 10. A co ty taka smutna jesteś.?- Zapytała chcąc mnie przytulić.
- Nie. Nie wierzę. Nie wiem czy teraz jesteś taka głupia czy tylko udajesz.! Mam się cieszyć, bo moi rodzice się rozwodzą?!. Tak dobry powód do śmiechu. Jeszcze sobie wogóle imprezę zrób z tej okazji.- Powiedziałam i wyszłam. Mama patrzyła na mnie z niedowierzaniem, ale nie miałam już siły. Wszystko zaczynało mnie denerwować. Miałam tylko nadzieję, że sąd pozwoli mi zostać przy tacie i będziemy sobie żyli szczęsśliwie. Matka już dla mnie nie istniała.
Zbliżała się godzina wyjazdu. Poszłam do samochodu i tam czekałam na mamę. Przyszła dość szybko. Podczas drogi nic nie mówiłyśmy. Patrzyłam cały czas przed siebie co sprawiało, że widziałam kątem oka jak mama na mnie zerka.
Po niecałych 15 minutach byłyśmy na miejscu. Po przyjściu pod odpowiednią salę od razu udałam się do taty, który już tam siedział z prawnikiem. Rzuciłam mu się na szyję, a on mocno mnie uścisnął.
- Będzie dobrze.- Szepnął mi do ucha.
- Tato ja...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Yeahhhh.. jestem z siebie taka dumna, że dotrwałam aż do 9 rozdziału:-)

PROSZĘ O WIELKIE OKLASKI.:-)

Mam nadzieję, że choć trochę jesteście zadowoleni z tego opowiadania.:-)
Od jednej osoby padł pomysł bym zdała swoje relacje z obozu... Jeśli ktokolwiek chciałby aby taki post się pojawił napiszcie w komentarzu.

NAWET CI KTÓRZY NIE KOMENTUJA A CZYTAJĄ.:-) :-)

Nawet nw czy rozdział ma odpowiednią długość, bo jestem na tablecie, a tu tak dziwnie pokazjue.:-(

CO WY NA TO ABYM NP W KAŻDĄ NIEDZIELĘ ZMIENIAŁA NAGŁÓWEK . ? BYŁOBY CIEKAWIEJ.:)

piątek, 26 lipca 2013

VIII.

- Niestety. Nie sądziłam, że kiedykolwiek coś takiego się stanie. - Odpowiedziałam biorąc ostatni kawałek rogalika do ust.

- Może wszystko się jeszcze ułoży.- Pocieszała mnie Monika.

- Wątpię. Bardzo bym chciała, ale to nie są sprawy, które się poprawiają. Jak już zrobisz ten pierwszy krok do złego tak Ci zostaje. - Powiedziałam wzruszając ramionami.

- Oj. Moje biedactwo. No  to tak na poprawę humoru... Pamiętasz jak jeszcze w szkole rozmawiałyśmy o naszych wspólnych wakacjach.?- Zapytała Monika z uradowaną miną.

- No kłopot zapomnieć.- Powiedziałam z uśmiechem.

- Szukałam ostatnio z mamą ciekawych ofert i znalazłam taką jedną. Jest to obóz, więc byliby inni. No logiczne. Nie jest on zagranicą. U nas nad morzem. Na trzy tygodnie do Świnoujścia. Wyjazd jest 1 lipca. Co ty na to?.

- Zapowiada się dobrze, ale nie jestem pewna czy w takiej sytuacji rodzinnej powinnam jechać. Chociaż... Może wtedy rodzice by sobie wszystko wyjaśnili.- Odpowiedziałam.

- Oby. Musisz z nimi pogadać o obozie i tej zdradzie.- Powiedziała Monika przytulając mnie.

- No niestety nie unikną tej rozmowy. Ja spadam. Może już mama wróciła to od razu z nią pogadam. Podziękuj Alanowi za tak pyszne śniadanie.- Poszłam na górę aby zabrać swoje rzeczy i wróciłam. Pomachałam jeszcze swojej przyjaciółce na pożegnanie i wyszłam. Jak zwykle Ipod wpadł w moje ręce. Włączyłam sobie  piosenkę Best Song Ever od One Direction i szybkim krokiem podążałam do domu.

*****
 
- Mamo jesteś?!- Zawołałam od razu po przekroczeniu progu domu.
 
- W salonie córeczko.- Odpowiedziała wesoła. Stwierdziłam, że na razie będę udawała, że nic nie wiem. Ciekawe czy mi powie czy jednak będzie wszystko ukrywała.
 
- O hej. Jak w pracy? Taty nie ma?- Od razu zaczęłam wywiad.
 
- A bardzo dobrze. Nie taty nie ma. Miał jakieś spotkanie. Nawet nie wiem kiedy wróci.- Powiedziała nie dając po sobie nic poznać. Dosłownie tak jakby nic się nie stało.
 
- A ok. A ty nie musiałaś z nim jechać.?
 
- Na szczęście nie. Mam wieczorem spotkanie i ja również nie wiem kiedy wrócę.
 
- A z kim? I gdzie to może akurat będziemy gdzieś niedaleko taty. Odprowadzilibyśmy Cię i pogadalibyśmy jak kochająca się rodzina.
 
- Co ty tak dzisiaj dziwnie gadasz?- Zapytała mama. Było widać, że czuje się zmieszana.
 
- Nie czekaj... Mam lepszy pomysł. Pójdziemy na pewne osiedle do młodego, ciemnowłosego mężczyzny, który mieszka na ostatnim piętrze w ostatnich drzwiach.- Powiedziałam ironicznie się uśmiechając.
 
- Co ty gadasz skarbie?! Jaki mężczyzna?! Czy ja o czymś nie wiem?!- Pytała zdziwiona i lekko zdenerwowana.
 
- Czy ty o czymś nie wiesz?! Nie żartuj sobie, proszę Cię! Myślisz, że Twoja tajemnica już do mnie nie dotarła.?! Spotkałam wczoraj ojca smutnego jak wyrzucony pies, który mi wszystko opowiedział, a ty się jeszcze wykręcasz?!- Powiedziałam wkurzona i smutna.
 
- ... - Mama milczała. Po jej wyrazie twarzy nie dało się nic odczytać. Zaczęłam się aż zastanawiać czy nie przegięłam, ale nie wydaje mi się.
 
- Powiesz coś wreszcie?- Zapytała troszeczkę spokojniej.
 
- Skarbie. Tak czasami bywa. Przykro mi z tego powodu, ale nic na to nie poradzę. Twój ojciec już sam od dawna nie był mną zainteresowany. Nie zwracał na mnie uwagi, a ja tego potrzebowałam. Jutro mamy rozprawę. Musisz z nami iść. Nie wiem gdzie jest ojciec, więc proszę poinformuj go.- Powiedziała przytulając mnie. Odwzajemniłam gest, bo nie wypadało inaczej, a mama szepnęła mi do ucha: Mam nadzieję, że mnie nie opuścisz. Rozluźniłyśmy uścisk.
 
*****
Będąc już w pokoju, wzięłam komórkę i napisałam do taty w sprawie rozwodu.
Odłożyłam telefon i po chwili dostałam sms'a. Gdy go przeczytałam niemiłosiernie się ucieszyłam...
 
 
___________________________________________________________________________________


Ok... Czytając ask'a od autorki Internetowej Miłości widziałam pytanie co z moim blogiem.
Widać, że zadała je osoba, która go nie czyta, bo pisałam u siebie, że mnie nie będzie, więc.;)

Jest rozdział dość krótki, bo plany się zmieniły i musiałam wyjść z domu i tylko tyle mi się udało napisać.

Jutro nie ma mnie przez cały dzień w domu, ale może jak uda nam się wcześniej wrócić to cos dodam.:)

Mam nadzieję, że ten wam się podoba, choć moim zdaniem jest dość nudny, ale ok.:)

Pozdrawiam.:*

poniedziałek, 22 lipca 2013

WRÓCIŁAM. :)

Tak jak pisałam wcześniej... Byłam na obozie tanecznym.;)
Wróciłam, więc rozdziału znów się będą pojawiały.:)
Postaram się jak najszybciej, ale jestem strasznie zmęczona po tych wszystkich densach, więc...;(

Do następnego. :)

piątek, 12 lipca 2013

VII.

Usiadłam na drugim końcu zimnej, drewnianej ławki i dopiero wtedy zobaczyłam, że jest to mój ojciec.

- Tata?! Co ty tu robisz?! Nie powinieneś być w pracy?!- Zapytałam zdenerwowana.

- Spokojnie kochanie..

- Ja mam być spokojna?! Mama mi pisze, że musicie być w pracy, a ty tutaj?! Gdzie jest mama co się dzieje?!

- Uspokój się!- Krzyknął tata co w sumie jakoś mnie uspokoiło.

- Ok. Powiesz mi co się dzieje?- Zapytałam już spokojniej.

- Nic się nie dzieje. Chciałem się tylko troszkę przewietrzyć.- Odpowiedział wstając z ławki i podchodząc bliżej brzegu.

- Tato... Znam Cię już szesnaście lat. Nie oszukasz mnie. Powiedz proszę.

- Jesteś za młoda skarbie na takie tematy. Nie martw się i idź do domu.

- Tato! Powiedz do cholery co się dzieje!

- Skoro tego chcesz...

- Nawet nie wiesz jak bardzo!

- Od około początku maja twoja matka często wychodziła z pracy. Niby do koleżanki czy na kawę i wiele innych powodów, ale tak naprawdę nie bywała w tych miejscach...

- Nie tato nie.. Chyba nie powiesz tego o czym myślę! Powiedziałam podchodząc do niego.

- Pewnego razu pojechałem za nią... Zatrzymała się na Osiedlu Dębowym i weszła do pierwszego bloku. Szedłem za nią. Poszła na ostatnie piętro i weszła do ostatnich drzwi. Przywitał ja młody, czarnowłosy mężczyzna. Nie było to zwykłe cześć, ale namiętny pocałunek. Udawałem, że o niczym nie wiem, starałem się zachowywać normalnie, ale nie mogę. Nie daję tak dalej rady. Nie mam pojęcia co zrobić.- Powiedział ojciec ze łzami w oczach.

Podeszłam bliżej niego i mocno przytuliłam. Tato poinformował mnie, że będzie spał u swojej siostry Anny. Byłam troszkę spokojniejsza, bo wiedziałam co się z nim dzieje, ale nadal nie wiedziałam gdzie jest mama. W ogóle nie miałam pojęcia co myśleć o tej całej zaistniałej sytuacji. Tato pojechał do siebie, a ja jeszcze zostałam. Chciałam pomyśleć nad tym wszystkim. Chciałam zebrać myśli. Nie wiedziałam kogo mam bardziej wspierać. Tato zdradzony, a mama z nami nieszczęśliwa. Nie sądziłam, że kiedykolwiek stanie się coś takiego w moim życiu. Wyjęłam telefon i napisałam do Moniki czy mogę u niej dzisiaj spać. Strasznie chciałam się komuś wyżalić. Zgodziła się. Wróciłam tylko do domu po jakieś ubrania i potrzebne rzeczy. Mamy jeszcze nie było.

*****


- Wchodź! Co się stało?! Nigdy do mnie nie przychodzisz o tej porze i bez wcześniejszego uprzedzenia.
 
- Przepraszam, ale nie dzieje się w moim życiu zbyt ciekawie.- Powiedziałam do przyjaciółki ze łzami nie tylko w oczach, ale już na policzkach. Monika nic nie mówiła tylko kazała mi iść do swojego pokoju. Szybko wbiegłam na górę mijając przy okazji Alana. Nie byłam w stanie nic do niego powiedzieć. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Usnęłam od razu. Obudziłam się rano, a w pokoju nikogo nie było. Mam nadzieję, że Monika się wyspała, bo z tego co zauważyłam byłam rozwalona na całym łóżku.
Założyłam czyste ubrania i zaliczyłam poranną toaletę. Zrobiłam wysokiego kucyka i wyszłam z pokoju. Czułam się nieswojo idąc samej po czyimś domu. Wprawdzie znałam każdy kąt, każdy zakamarek domu, ale wiedziałam, że jest Alan, i że mogą być rodzice Moniki. Zeszłam cichutko we frotowych skarpetkach po drewnianych schodach na dół i udałam się do kuchni. Tam zazwyczaj przebywa Monika i tym razem również tam była.
 
- Jak się czujesz?- Zapytała przytulając mnie.
 
- Bywało lepiej.- Odpowiedziałam tym samym gestem.
 
- Opowiesz mi co się stało czy wolisz o tym nie gadać.?
 
- No oczywiście. Musze się komuś wygadać.- Odpowiedziałam.
 
- To pójdziemy do salonu, ale najpierw zjemy śniadanie. Alan nam zrobił rogaliki z żółtym serem i do tego kakao.- Powiedziała Monika wskazując ręko na posiłek.
 
- Dobry gust.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
 
Wzięłyśmy swoje jedzenie i udałyśmy się do salonu. Byłyśmy w domu same, więc mogłam powiedzieć co mi leży na sercu.
 
- No nie gadaj! Twoja mam?! Jacie...
 
***********************************************************************************
So ... what do you think. ? . ;)
Nie jest długi, ale jest. Chciałam cos dodać przed wyjazdem i jest.
KTOŚ PISAŁ, ŻE NA ŁAWCE BĘDZIE ALAN, ALE JAK WIDAĆ... PŁEC TA SAMA, ALE OSOBA ZUPELNIE INNA.:)
 
I hope you like it . :*
 

czwartek, 11 lipca 2013

VI.

- Ałaaaaa.

- No weź. Tylko spadłaś z deski. To nic takiego.

- Nic takiego.?! Cała dupa mnie boli laska.!

- No widzisz! Ty nie umiesz jeździć, a mnie wrobiłaś wczoraj, że umiem. Teraz pogadasz ze swoim kuzynek i to odkręcisz.- Powiedziałam do Moniki i ugryzłam jabłka.

- Oj spokojnie. Nauczymy się. Ja mam plan jak się podszkolić, więc ty sobie gdzieś idź i spotkamy się jutro o 12 i zobaczysz jak to się robi. Na razie .

- Papa.-Powiedziałam do przyjaciółki i tak jak ona odeszłam.

Nie było dziś zbyt ciepło, więc był to odpowiedni dzień na taką naukę jazdy, ale niestety wyszło jak wyszło. Z racji tego, że było chłodno aż nie chciało się siedzieć na dworze. Wróciłam, więc do domu i od razu poszłam do siebie. Założyłam wygodne, luźne ubrania i udałam się do piwnicy. Z racji tego, że od małego uwielbiam wszelkiego typu zajęcia ruchowe i powiązany z nimi taniec, rodzice zrobili mi w piwnicy sale do tańca. Specjalnie dla mnie zrezygnowali z około 4 pomieszczeń gospodarczych bym ja mogła dalej się angażować i douczać w swoim hobby.
Na początek rozgrzewka- około 30 minut, a następnie próba stworzenia jakiegoś układu. Nikt nawet nie widział moich układów, poza mną, ale uwielbiałam je tworzyć. jest cholernie trudno, ale nie należę do osób, które ze względu na trudność odpuszczają sobie swoje hobby. Wybrałam odpowiednią muzykę. Tym razem była to piosenka Only Hope z filmu "Szkoła uczuć"( KLIK ). To była dziwna sytuacja, ale poszło mi strasznie szybko ze stworzeniem układu. Jak zwykle zatańczyłam sobie przed kamerą i zrobiłam małe, potrzebne poprawki.

- Genialnie.- Powiedziałam sama do siebie z wielkim uśmiechem.

Wróciłam na górę i postanowiłam sobie zrobić coś na obiad. W momencie, gdy chciała otworzyć lodówkę, zobaczyłam karteczkę od mamy.

"Wiadomo, że będziesz głodna, więc masz w lodówce chili con carne, a w zamrażalniku masz lody waniliowe na deser. Postaramy się z ojcem wrócić jak najwcześniej, ale najprawdopodobniej wypadnie nam jeszcze wieczorem bardzo ważne spotkanie, które może trwać kilka godzin. Gdyby cos się działo to dzwon."
 
Myślałam, ze dzisiaj razem zjemy obiad, bo rzadko nam się to zdarza, ale nie miałam pretensji do rodziców. Gdyby nie oni, nie mogłabym mieć teraz tego co mam. Byłam im bardzo za to wdzięczna. Miałam chociaż nadzieje, że zjemy wspólnie kolację.

*****
 
Dryń... Dryń... Dryń... Dryń... Nie miałam pojęcia kto mógł dzwonić w tak ważnej sytuacji. Ja nikogo nie budzę jak śpi, a tu proszę. Znalazłam telefon, który był wciśnięty pomiędzy poduszki na kanapie i odebrałam sms'a.
 
 
M: Yeah.! Umiem już jeździć na desce.:D Jutro o 12:00 pod Domem Kultury.! Pamiętaj.! Będę czekać.!
 
O: Nawet nie wiesz jak się cieszę.:) Mam nadzieję, że ja tez się nauczę. Nie chcę się skompromitować przed twoim przystojnym kuzynem jak już w końcu się spotkamy.:)
 
M:Poradzisz sobie. Do jutra.:*
 
O: Do jutra.:* 
 
Odłożyłam telefon i dopiero wtedy do mnie doszło, że przespałam cały film, który właśnie chciałam bardzo obejrzeć. Nigdy go nie widziałam, a w momencie, gdy trafiła mi się taka okazja... Usnęłam. Lepiej być nie mogło. Wstałam z kanapy i wyłączyłam TV, a następnie odsunęłam żaluzje. Zawsze ja zasuwam, gdy oglądam film w salonie. Na dworze było już ciemno, a rodziców dalej nie było. Z racji tego, że godzina jeszcze młoda, poszłam sobie na spacer do parku.
Wielki księżyc odbijał się w stawie na środku parku, a latarnie oświetlały wąskie, kamienne dróżki. Spacerowali młodzi jak i starzy, ale najbardziej dobijał mnie widok zakochanych par, które trzymały się za ręce, a niektóre jeszcze całowały. Często chodziłam na takie wieczorne spacery, więc zaczynałam się przyzwyczajać do takiego widoku. Jak zwykle chciałam sobie usiąść na swojej ławce, która była zaraz obok płynącej rzeki, ale dziś była zajęta. Nie miałam pojęcia kto to jest. Nie byłam nawet w stanie "odczytać" tej osoby, ponieważ było zbyt ciemno, a w ty miejscu nawet  nie ma latarni. Podeszłam bliżej...
 
***********************************************************************************
Kurczę no...!
Nawet nie sądziłam, że coś dzisiaj wydukam.:)
Jestem z siebie strasznie zadowolona.:)
Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba.:)
 
Koniecznie zostawcie swoją opinię bym wiedziała czy coś zmienić.:) 

środa, 10 lipca 2013

V.

- No siemka Olka. Wreszcie. Ile można czekać.?!- Zapytała Monika przytulając mnie.

- No sorry. Nie biegam aż tak szybko- Odpowiedziałam z uśmiechem.

Siadłam obok mojej przyjaciółki i wyjęłam wodę aby się napić, bo po biegu byłam strasznie zmęczona. Biorąc ostatnia kroplę do ust usłyszałam zbliżające się kroki.

- Cześć.- Powiedział chłopak niepewnym głosem. Odwróciłam się i zobaczyłam ostatnio poznanego mi Alana.

- Hej.- Również się przywitałam podając rękę.

Siadłam z powrotem na swoje miejsce, a Alan siadł przed nami na swojej desce. Strasznie się denerwowałam, ale chyba miałam słabość do tego typu chłopaków i postanowiłam zagadać, aby nie wyjść na jakąś samolubną nastolatkę.

- Długo jeździsz.?

- W sumie to nawet sam nie wiem. Cos około trzech lat.- Odpowiedział.

- Ola tez jeździ.- Wtrąciła Monika z "wielkim bananem" na twarzy.

- Serio.?!- Zapytał zdziwiony chłopak.- Może mnie czegoś nauczysz.

- Yyyy... No wiesz... Dawno nie jeździłam... Może kiedyś się spotkamy... Ja teraz muszę lecieć.. Wiece... Sprawy rodzinne. Na razie.- Powiedziałam do znajomych i odeszłam.

Masakra po prostu. Szczerze to co ona sobie w ogóle myśli.?! Kocham ją jako najlepsza na świecie przyjaciółkę, ale bez przesady. Nigdy nie miałam kontaktu z taką deską. Jedyna deska to taka do prasowania, ale raczej na niej nie pojeżdżę. O tyle dobrze, że nie umówiłam się z Alanem na konkretny dzień. Jest łatwiej, aby to spotkanie odwlekać. Mam nadzieje, że szybko się nie spotkamy. To znaczy z jednej strony chciałabym się z nim spotykać cały czas, ale z drugiej strony to nie umiem zbytnio kłamać, a jego nawet nie chce okłamywać. Pobiegłam z powrotem do domu i znów musiałam być sama. Jak zwykle zrobiłam sobie kawę, a następnie udałam się do gabinetu rodziców. Strasznie nie chciało mi się iść do siebie, więc załączyłam ich laptopa. Jak zwykle Facebook, Twitter, besty, wiocha.pl i tak na okrągło. Na Facebooku jak zwykle była na chacie Monika. Nie obyło się bez wspólnej rozmowy.

M: Ej no laska czemu dzisiaj tak uciekłaś? :(

O: Ty się jeszcze pytasz? W co ty mnie wpakowałaś.?! Ja nawet takiej deski w ręku nie trzymałam.:(

M: Spokojnie jakoś sobie poradzimy.:D

O: Oj zdziwisz się. Ja nie umiem!

M: Nie dramatyzuj! Poradzisz sobie. Ja cię nauczę.:D

O: Ty?! Ty chyba sama nie wiesz jak jeździć.:)

M: Masz jutro czas.?

O: Dla ciebie zawsze.

M: Spotkamy się i troszkę się nauczymy jeździć .:D Spadam, bo mam obiadek. Na razie.:)

O: Papa.:)

Nie jestem pozytywnie nastawiona do tej całej sytuacji. Zresztą zawsze byłam, jestem i raczej będę pesymistką lecz bardzo bym chciała, abym się nauczyła. Bardzo chciałabym zaimponować Alanowi.
Wyłączyłam chat i zamknęłam laptopa. Nie wiedziałam co mam robić. Strasznie zaczęłam się nudzić.

*****
 
Do przyjazdu rodziców, czyli do wieczora, nie robiłam nic ciekawego oprócz oglądania komedii romantycznych, zajadania się czekoladkami, czytania książki, spaceru z psem i opalania się. Gdy rodzice przyjechali, zjedliśmy późną i strasznie lekką, ale wspólną, rodzinną kolację. Po posiłku włożyłam wszystkie naczynia do zmywarki i poszłam spać. Musiałam zebrać wiele sił na jutrzejsza zmagania z nauką jazdy na desce...
 
***********************************************************************************
No i jak? Co sądzicie o tym jakże "długim" rozdziale?
Tak jak wspominałam przez ten układ nie mam zbyt wiele czasu, ale jednak cos mi się udało wydukać.:)
Mam nadzieję, że w jakimś stopniu wam się spodoba.:) 

wtorek, 9 lipca 2013

OGŁOSZENIE . !!

Pojawia się dużo pytań kiedy kolejny rozdział, ale wierzcie mi, bo sama nie mam pojęcia. Mam teraz strasznie mało czasu, bo muszę stworzyć solówkę na obóz taneczny a to nie jest tak łatwo. Niestety...:( postaram się coś napisać zanim wyjadę, ale nie wiem czy znajdę czas. :(

Nie będzie mnie od 15.07 do 22.07. Jeśli uda mi się coś napisać w hotelu to na pewno wam dodam.

:-(

niedziela, 7 lipca 2013

IV.

Jak zwykle latem, przygotowałam sobie kawę mrożoną. Jeden banan, płaska łyżka kawy, trzy łyżeczki cukru i mleko. Taka porcja starcza na dwie osoby, więc jedną zostawiam mamie albo tacie. Wszyscy ja uwielbiamy. Szybko zmiksowałam wszystkie składniki blenderem i udałam się do siebie.
Wyjęłam nowo kupione ubrania i powiesiłam je na moim manekinie bym mogła zobaczyć czy czegoś mi brakuje oraz by się nie pogniotły. Chciałam załączyć telewizor, ale w tym samym czasie usłyszałam, że moi rodzice wrócili do domu. Zbiegłam po schodach i poszłam ich przywitać. Okazało się, że po drodze zrobili jeszcze "drobne" zakupy, więc pomogłam im w zabraniu ich do kuchni. Mój tata od razy rzucił się na kawę, którą wcześniej przygotowałam, a my z mamą zaczęłyśmy wypakowywać produkty z reklamówek. Po chwili zadzwonił mój telefon.

- Przepraszam na chwilkę, ale musze odebrać.- Powiedziałam do rodziców wychodząc z kuchni.

Poszłam do salonu, a tam od razu nacisnęłam na zielona słuchawkę, gdy zobaczyłam na wyświetlaczu napis: MONIKA.

- Hejka.

- Słuchaj Olka mam wspaniałą wiadomość!.- Krzyknęła wręcz do telefonu Monika.

- Zaczniesz się uczyć.?!- Zapytałam z nadzieję.

- Nie. Coś ty zgłupiała.

- Szkoda. Dobra mów o co chodzi.

- Mam nadzieję, że rodzice Ci nie mówili i dowiesz się ode mnie.

- Dopiero wrócili i powiedzieli cześć. O to ci chodzi.?- Zapytałam z uśmiechem

- Nie.! To coś lepszego.! Dzisiaj na kolacji będzie jeszcze mój kuzyn, który przyjechał z Irlandii. Moi rodzice nie chcą go zostawić samego w domu, a ja chcę iść na kolację z wami, więc... Masz szanse poznać wspaniałego chłopaka, który na pewno Ci się spodoba.

- Sugerujesz coś.?- Zapytałam ze śmiechem.

- No oczywiście. Zaraz Ci wyślę jego zdjęcie, które mi niedawno wysłał, bo długo się z nim nie widziałam. Jak będziecie pod restauracją idź od razu do toalety. Tam się spotkamy i coś Ci o nim opowiem. Może znajdziecie wspólne tematy. Dobra kończę, bo właśnie biorę kąpiel. Do wieczora.

Pożegnałam się z przyjaciółką i schowałam telefon z powrotem do kieszeni. Strasznie zaczęłam się denerwować dzisiejszą kolacją. Do rodziców Moniki oraz jej brata byłam już przyzwyczajona. Traktowałam ich praktycznie jak bardzo daleką rodzinę. Najbardziej na moje nerwy wpływał fakt, że będzie tam kuzyn Moniki.

*****
Nadszedł czas przygotowań. Założyłam na siebie ostatnio kupione ubrania oraz zrobiłam lekki makijaż. Oczywiście wyszłam z domu ostatnia, więc to ja musiałam włączyć alarm, wyłączyć światła i zamknąć okna. O tyle dobrze, że nie musiałam chodzić po całym domu. Moi rodzice przeznaczyli małe pomieszczenie obok garażu właśnie na to.
Załatwiłam to szybko i wsiadłam do auta.
 
- Słyszałaś, ze na kolacji ma być jakiś kuzyn Moniki.?- Zapytała mama malując usta błyszczykiem.
 
- Tak. Monika mi powiedziała.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
 
- Tylko mi się tam jakoś zachowuj.- Powiedział tata z uśmiechem.
 
- Jak zwykle.- Odpowiedziałam tym samym.
 
*****

Dojechaliśmy pod restaurację. Do tej pory nie otrzymałam zdjęcia. Miałam nadzieję, że jakoś się polubimy. Tak jak Monika mi kazała, weszłam od razu do toalety. Nikogo tam nie było. Cisza. Nagle poczułam jak ktoś chwyta moja rękę i ciągnie mnie do ostatniej kabiny.

- Jezu, ale mnie przestraszyłaś.- Powiedziałam do Moniki.

- Dobra, dobra. Nie to teraz ważne. Więc tak. Mój kuzyn ma na imię Alan. Mieszka w Irlandii od trzech lat. On i jego rodzice to Polacy, ale wyjechali z powodu pracy. Jest w naszym wieku, czyli szesnaście lat. Kocha jeździć na desce i co najważniejsze nie ma dziewczyny.!- Powiedziała uradowana.

- No. Zapowiada się ciekawie, ale nadal nie wiem czemu się tak jarasz.- Odpowiedziałam otwierając drzwi.

Wyszłyśmy z toalety, która znajdowała się na końcu korytarza i udałyśmy się do odpowiedniego stolika. Przywitałam się z naszymi gośćmi i wszyscy usiedliśmy. No prawie wszyscy, bo nie było jeszcze Alana. Zdążył już do nas podejść kelner i wszyscy złożyliśmy zamówienie.
Zapomniałam zamówić picia, więc udałam się do baru i zamówiłam sobie wodę z cytryną.
Wróciłam do stolika, a tam brakowało już dwóch osób.

- Ten jest ładny.- Powiedziałam do Moniki wskazując na wysokiego bruneta w garniturze, który właśnie wszedł do restauracji.

- Tak. To wcale nie jest mój kuzyn.- Odpowiedziała z uśmiechem.

Jednym słowem to osłupiałam. Taki przystojniak to już na pewno na mnie nie zwróci uwagi. Można tylko pozazdrościć Monice, że ma tak przystojnego chłopaka w rodzinie.
Był coraz bliżej. Ja się coraz bardziej denerwowałam, ale starałam się nad tym panować. Nie chciałam aby ktoś zobaczył mój stres.

- Dzień Dobry. Jestem Alan.- Powiedział chłopak.

Każdy z nas wstał i się z nim przywitał. Nie wiem jak wyglądałam podczas tego przywitania, ale można się domyślić, że niezbyt normalnie. Mało ludzi wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia, ale ja chyba w nią wierzę. Zaraz po przyjściu Alana znów podszedł do nas kelner i przyjął jego zamówienie. Nie musieliśmy czekać zbyt długo na dania, ponieważ jest wieczór, a o tej porze jest mało ludzi.

- Słyszałam Alan, że ponoć zamieszkasz w Polsce.- Powiedziała mama.

- Tak. Nie znalazłem w Irlandii odpowiedniej szkoły dla siebie, a ciocia z wujkiem zaproponowali, że się mną zajmą, więc postanowiłem, że tu zostanę.- Odpowiedział.

- A w jakim kierunku chcesz iść.?- Zapytał tata.

- Ej, ej, ej. To nie jest przesłuchanie.- Powiedziałam z uśmiechem

- Tylko pytamy.- Odpowiedziała mama.

- Wiem, ale dajcie mu trochę luzu.- Odpowiedziałam mamie i wzięłam łyk wody.

Tak jak prosiłam rodzice przestali. Wszyscy zaczęli rozmawiać na temat interesów. Nasi rodzice zawsze się wymieniali jakimiś radami i wiele innych spraw co sprawiało, ze Monika i jej brat się nudziliśmy.
 
*****
Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie. Dokładnie o 7:29. Nie wiem dlaczego o tej porze, ale w sumie nie przeszkadzało mi to. Jak zwykle chciałam pobiegać, a to jest najlepsza pora, bo jest jeszcze w miarę chłodno.
Udałam się do łazienki aby zaliczyć poranną toaletę. Zrobiłam koka i poszłam się przebrać.
 
- W co by się tu ubrać.- Pomyślałam.
 
Wybrałam dzisiaj krótkie, czarne spodenki, szarą bokserkę i zwykłe szare Vans'y. Zeszłam do kuchni aby zrobić sobie śniadanie, ale jeszcze zahaczyłam o sypialnię rodziców aby sprawdzić czy są w domu. Niestety byli nieobecni. No cóż. Takie jest życie dorosłych. Zrobiłam sobie pyszną jajecznicę z suszonymi pomidorami oraz oregano, a do tego herbatę z cytryną. Szybko zjadłam i poszłam biegać. Jak zwykle wzięłam swojego Ipod'a i zimna wodę. Włączyłam alarm i wyszłam. Załączyłam sobie piosenkę pod tytułem "HOW TO BE A HEARTBREAKER", którą śpiewa Marina and the diamonds i zaczęłam biec. Miałam dzisiaj w planach aby nie biec obcykaną już trasą tylko zupełnie inną drogą. Wypadło na to, że najpierw skate park, a potem albo pobiegnę do rodziców, albo wrócę do domu. Dzisiaj nie miałam zbytnio czasu aby długo biegać, ponieważ chciałam sobie załatwić karnet na siłownię.
 
*****
 
Biegło mi się bardzo przyjemnie, ponieważ był lekki wiaterek i nie było aż tak gorąco. Po około pięciu minutach biegu zadzwonił mój telefon. Znów Monika. Na szczęście miałam słuchawki, więc nie musiałam trzymać ręki przy uchu.
 
- Halo.?
 
- Hej. Masz dzisiaj czas.? Jestem właśnie z Alanem w skate parku i może przyszłabyś tu do nas.- Zaproponowała Monika.
 
- Właśnie tam biegnę. Skate park jest dzisiaj na pierwszym miejscu na mojej liście biegu. Już biegnę.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
 
Po około pięciu minutach biegu byłam już na miejscu....
 
*****
 
No i jak .?
Według mnie długi, ale nie jest aż tak długi jak chciałam lecz właśnie wychodzę i nie wiem kiedy wrócę, a nie chciałam mieć kolejnego dnia zwłoki, więc macie taki .:))
Mam nadzieję, że wam się podoba . :))
 
 
 
MAM DO WAS JESZCZE PROŚBĘ. MUSZĘ STWORZYĆ UKŁAD TANECZNY I NIE WIEM, NA KTÓRYM UKŁADZIE SIĘ LEPIEJ INSPIROWAĆ. JESLI CHCECIE MI POMÓC TO NAPISZICE.
Z GÓRY DZIEKI . :*
 
 
 
 
 
Piszcie koniecznie co sądzicie o rozdziale.!! . :)


piątek, 5 lipca 2013

III.

Było dość ciepło. Jak na nasza strefę klimatyczną nawet gorąco. W dodatku siadłyśmy po tej stronie, gdzie słońce świeciło centralnie na nas. Po prostu masakra. Niedługo po odjeździe autobus się zatrzymał. Niby normalne, że się zatrzymał, ale postój był w polach. Okazało się, iż nasz autobus się popsuł. No lepiej być nie mogło.

- Nie pozostaje nam nic innego jak iść na nogach-. Powiedziałam do Moniki.

- Yeahh. O niczym innym bardziej nie marzyłam.- Powiedziała z ironią.

- Oj przestań. Myślisz, że ja się cieszę.? Jak tak to się mylisz.- Odpowiedziałam z uśmiechem.

-  Wstąpimy po drodze do pracy moich rodziców, bo nie wzięłam sobie pieniędzy, ok.?- Zapytała.

- Jasne.- Odpowiedziałam.

Rodzice Moniki prowadzili swój biznes niedaleko centrum handlowego. Posiadali oni "Restaurację Rycerską". Mieli pyszne jedzenie, a do tego tanie, więc często tam bywaliśmy z rodziną. Nawet dzisiejszego dnia mieliśmy iść na kolację, więc od razu dowiem się jakie jest danie dnia. Podeszłyśmy pod drzwi i od razu otworzył nam je młody mężczyzna. Monika poszła do swoich rodziców, a ja podeszłam do zaprzyjaźnionego kelnera. Rzec można, że byliśmy nawet rodziną, jednak bardzo, ale to bardzo daleką.

- Cześć Wiktor.- Powiedziałam do kelnera.

- Oooo. Proszę... Moja mała Oleńka zawitała w nasze skromne progi.- Powiedział przytulając mnie.

- Oj już taka mała to ja nie jestem. Przyszłam do Ciebie z malutkim zapytankiem.

- Słucham Cię.

- Moi rodzice chcą przyjść dzisiaj na kolację i właśnie chciałam zapytać jakie macie danie dnia. Uwielbiam je kupować, a nie wiem czego się spodziewać.- Powiedziałam.

- Dzisiaj polecamy Stek z główką pieczonego czosnku smarowany masełkiem ziołowym z ziemniakami z ogniska.- Odpowiedział.

- Hyyy... Brzmi smakowicie. Na pewno zamówię, więc dopilnuj aby mi nie zabrakło.- Powiedziałam z uśmiechem.

- Spokojnie, dopilnuje.

- Dzięki. Do wieczora.

Po rozmowie z Wiktorem udałam się do Moniki. Wiedziałam gdzie mam iść, bo często się zdarzało, że moja kochana przyjaciółka zapominała kasy.
Weszłam schodami na górę i zapukałam do ostatnich drzwi po lewej stronie prawego korytarza.

- Proszę.- Usłyszałam przez drzwi. Był to męski głos, czyli zapewne powiedział to tata Moniki.

- Dzień dobry. Szukam Moniki i mam nadzieję, że tu jest.- Odpowiedziałam zamykając drzwi.

- Witaj Olu. Monika jak zwykle prosi mamę o  pieniądze na dzisiejsze buszowanie po sklepach.- Odpowiedział.
Tata Moniki wyglądał strasznie, ale to strasznie poważnie, ale uwierzcie mi... Tylko tak wyglądał. Był przemiłym i bardzo zabawnym człowiekiem, ale jednak jak trzeba było.. Potrafił być bardzo stanowczym mężczyzną.

*****
- No to który sklep pierwszy.?- Zapytałam.
 
- Proponuję H&M.
 
I tak zrobiłyśmy. Chciałam sobie kupić coś eleganckiego na dzisiejsza kolację z okazji 15-lecia istnienia firmy moich rodziców, więc starałam się stworzyć od razu całą kreację. Nie wyszła ona zbyt tania, ale czego się nie robi dla tak ważnej okazji.
Wbrew pozorom szybko wybrałam ubrania dla siebie. Gorzej z Moniką. Ona, jej brat- Tomek oraz jej rodzice również mieli iść z nami. Nasi rodzice byli bardzo dobrymi znajomymi, więc często się zapraszali na wszelkiego typu imprezy.
Po około trzydziestu minutach Monika wreszcie wyszła z przymierzalni. Wyglądała zabójczo.  
Podeszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy odpowiednią sumę. Po wyjściu ze sklepu udałyśmy się do McDonald'a. Jak zwykle zamówiłam sałatkę z sosem 1000 wysp. Kochałam ten sos. Monika zamówiła sobie Hamburgera i małe frytki. Mogła sobie na to pozwolić, bo regularnie chodziła na siłownię. Ja również mam zamiar się zapisać, ale jakoś nie miałam czasu jechać...
 
*****
- To widzimy się o 18 tak.?- Zapytała Monika dla upewnienia się.
 
- Jak zwykle.- Odpowiedziałam.
 
Weszłam do domu i od razu poszłam do kuchni aby zrobić sobie kawę...
 
***********************************************************************************

Tak . !!!
Mamy kolejny. Z góry bardzo przepraszam, że nie było mnie przez te całe cztery dni, ale jakoś nie miałam sił ani czasu. :(
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie (o ile ktoś tu w ogóle jest i czyta podpis pod rozdziałem) . :))
 
Pozdrawiam . :*

poniedziałek, 1 lipca 2013

II.

Była to piękna dziewczyna z długimi, ciemnymi włosami, ale strasznie oszpeciła się masą kolczyków, tuneli, tatuaży. Lubię takie rzeczy, ale wszystko ma swoje granice. Praktycznie cała w nich była. Co nie oznacza, że z taka osobą nie można utrzymywać kontaktów. Podbiegłam, więc do niej i zagadałam.

- Hej. Mam na imię Ola. Jesteś tu nowa prawda.?

- Siemka. Tak jestem nowa. Mam na imię Diana. Długo już biegasz.?- Zapytała.

- Miło mi Cię poznać. Biegam około roku. Mam nadzieje, że Ci się tu spodoba i będziemy częściej ze sobą biegać. Byłoby bardzo miło.- Odpowiedziałam.

- Zastanowię się. Taki bieg miał być dla mnie chwilowym odstąpieniem od rzeczywistości, ale chyba zacznę biegać częściej.- Powiedziała odwracając wzrok.

- Mam taką nadzieję. Biegniesz w lewo.?- Zapytałam.

- W prawo. Muszę już wracać do domu. Do zobaczenia jutro.- Powiedziała.

- Do jutra.

Skręciłam w lewo i od razu udałam się do Strefy Aktywności Fizycznej. Uwielbiałam sobie tam ćwiczyć. Pełno wszelkiego typu urządzeń. Kochałam to miejsce. Od razu udałam się na bieżnię i jeszcze biegałam.
*****
 
- Jestem z powrotem.!- Krzyknęłam będąc już w domu.
 
Nikt nie odpowiadał. Poszłam do salonu, bo tam najczęściej przebywaliśmy, ale tam również było pusto. Siadłam na kanapie i w tym samym czasie zobaczyłam małą karteczkę na stoliku. Podniosłam ją i zaczęłam czytać.:
 
,, Kochana córeczko,
   musieliśmy z tatusiem nagle jechać do pracy. Postaramy się wrócić jak najszybciej, ale nie sądzę byśmy wrócili przed 23:00. W lodówce jest sałatka warzywna. Jeśli chcesz coś cieplejszego, zamów sobie pizzę. W szafce nad telewizorem masz pieniądze.
Kochamy. Papa. "
 
 

No tak... Moi rodzice mieli własna firmę. Zajmowali się produkcją ubrań dziecięcych, przez co często mieli takie niezapowiedziane wypady. Pomimo tego spędzałam z nimi dużo czasu i mieliśmy bardzo dobre kontakty.

*****
Wzięłam na talerzyk trochę sałatki, kromkę chleba i zrobiłam sobie herbatę owocową. Udałam się do łazienki aby wziąć kąpiel po biegu. Na dworze się dość ochłodziło, więc ubrałam cieplejsze ubrania. Wróciłam do kuchni i zabrałam swoje jedzenie, a następnie poszłam do siebie. Załączyłam laptopa i weszłam na facebook'a. Zero powiadomień. Zero wiadomości. Zero zaproszeń do znajomych. Kompletnie nic. W sumie to zdążyłam się już przyzwyczaić.  Zrobiłam się dostępna na chacie i od razu dostałam wiadomość od Moniki.

M: Hej Ola. Miałaś się odezwać.! Martwię się.! Wszystko dobrze.?

JA: Hej. Przepraszam Cię, ale jakoś mi wypadło z głowy. Wszystko dobrze. Nic mi nie jest. Jestem w całym kawałku. :) 

M: Masz szczęście kochana. :* Spotkamy się jutro.? Słyszałam, że u nas w centrum handlowym otworzyli stoisko gdzie można kupić Crazy Bubble. Ponoć są bardzo dobre. Co ty na to.?

JA: A w sumie to czemu nie. Zaraz sprawdzę jak mamy autobus i do Ciebie napiszę.

M: Czekam.;)

JA: Pasuje Ci 10:17 obok sklepiku Pani Jadzi.?

M: Jasne. To do jutra.:*

JA: Papa.:*


*****
Dzisiejszym biegiem byłam strasznie zmęczona, więc wcześnie się położyłam do łóżka. Nastawiłam sobie budzik w moim Iphonie na 9:00 i włączyłam muzykę. Zapaliłam tylko wieczorna lampkę i jak co wieczór zaczęłam czytać książkę. Od paru dni czytam książkę pod tytułem ,,Anna i pocałunek w Paryżu'' autorstwa Stephanie Perkins. Gdy czytam zawsze zapominam o swoich problemach. Przeczytałam około piętnastu stron. Nie chciało mi się już. To wszystko dlatego, że strasznie zgłodniałam. Poszłam więc do kuchni i zrobiłam sobie tosta z nutellą. Wróciłam na górę i załączyłam TV. Przełączyłam na FashionTV i załączyłam timer. Ustawiłam na 30 minut i ułożyłam się w wygodnej pozycji abym w końcu mogła zanurzyć się w głębokim śnie.
 
*****
Dryń.... Dryń... Dryń... Dokładnie 9:00. Zadzwonił budzik. Bałam się troszkę, że nie zdążę, więc od razu wstałam. Udałam się do łazienki aby zrobić poranną toaletę. Wróciłam do siebie i wybrałam jakieś wygodne, ale za razem eleganckie ubrania. Na termometrze było około 30 stopni. Zeszłam do kuchni, gdzie czekali już moi rodzice.
 
- Cześć. Cos się stało, że wczoraj musieliście jechać.?- Zapytałam.
 
- Przyleciała paczka z Azji, a nie chcieli jej dać nikomu z obsługi, więc pojechaliśmy.
 
- Aha. Ja jadę dzisiaj z Moniką do centrum. Nie czekajcie na mnie z obiadem. Zjemy coś na mieście. Dasz mi jakąś kasę.?- Zapytałam robiąc kocie oczka.
 
- Jeśli nie brałaś tej znad telewizora to wiesz gdzie szukać.
 
- Właśnie. Dziękuję. - Odpowiedziałam.
 
Wzięłam pieniądze i wyszłam z domu machając rodzicom. Miałam mało czasu, więc szybko udałam się na przystanek, gdzie czekała już na mnie przyjaciółka. Po chwili przyjechał autobus. Kupiłyśmy bilety u kierowcy i zajęłyśmy wygodne miejsca...
***********************************************************************************

Jeeeeeeee.... Mamy kolejny rozdział . !! Mam nadzieję, że się podoba . :) Dziękuję bardzo, ale to bardzo za wszelkie komentarze, który pojawiły się pod poprzednim rozdziałem. . :* . :*
Bardzo mnie to cieszy . :)
Jeśli wam się podoba... KOMENTUJCIE .!
Pozdrawiam . :)