- No sorry. Nie biegam aż tak szybko- Odpowiedziałam z uśmiechem.
Siadłam obok mojej przyjaciółki i wyjęłam wodę aby się napić, bo po biegu byłam strasznie zmęczona. Biorąc ostatnia kroplę do ust usłyszałam zbliżające się kroki.
- Cześć.- Powiedział chłopak niepewnym głosem. Odwróciłam się i zobaczyłam ostatnio poznanego mi Alana.
- Hej.- Również się przywitałam podając rękę.
Siadłam z powrotem na swoje miejsce, a Alan siadł przed nami na swojej desce. Strasznie się denerwowałam, ale chyba miałam słabość do tego typu chłopaków i postanowiłam zagadać, aby nie wyjść na jakąś samolubną nastolatkę.
- Długo jeździsz.?
- W sumie to nawet sam nie wiem. Cos około trzech lat.- Odpowiedział.
- Ola tez jeździ.- Wtrąciła Monika z "wielkim bananem" na twarzy.
- Serio.?!- Zapytał zdziwiony chłopak.- Może mnie czegoś nauczysz.
- Yyyy... No wiesz... Dawno nie jeździłam... Może kiedyś się spotkamy... Ja teraz muszę lecieć.. Wiece... Sprawy rodzinne. Na razie.- Powiedziałam do znajomych i odeszłam.
Masakra po prostu. Szczerze to co ona sobie w ogóle myśli.?! Kocham ją jako najlepsza na świecie przyjaciółkę, ale bez przesady. Nigdy nie miałam kontaktu z taką deską. Jedyna deska to taka do prasowania, ale raczej na niej nie pojeżdżę. O tyle dobrze, że nie umówiłam się z Alanem na konkretny dzień. Jest łatwiej, aby to spotkanie odwlekać. Mam nadzieje, że szybko się nie spotkamy. To znaczy z jednej strony chciałabym się z nim spotykać cały czas, ale z drugiej strony to nie umiem zbytnio kłamać, a jego nawet nie chce okłamywać. Pobiegłam z powrotem do domu i znów musiałam być sama. Jak zwykle zrobiłam sobie kawę, a następnie udałam się do gabinetu rodziców. Strasznie nie chciało mi się iść do siebie, więc załączyłam ich laptopa. Jak zwykle Facebook, Twitter, besty, wiocha.pl i tak na okrągło. Na Facebooku jak zwykle była na chacie Monika. Nie obyło się bez wspólnej rozmowy.
M: Ej no laska czemu dzisiaj tak uciekłaś? :(
O: Ty się jeszcze pytasz? W co ty mnie wpakowałaś.?! Ja nawet takiej deski w ręku nie trzymałam.:(
M: Spokojnie jakoś sobie poradzimy.:D
O: Oj zdziwisz się. Ja nie umiem!
M: Nie dramatyzuj! Poradzisz sobie. Ja cię nauczę.:D
O: Ty?! Ty chyba sama nie wiesz jak jeździć.:)
M: Masz jutro czas.?
O: Dla ciebie zawsze.
M: Spotkamy się i troszkę się nauczymy jeździć .:D Spadam, bo mam obiadek. Na razie.:)
O: Papa.:)
Nie jestem pozytywnie nastawiona do tej całej sytuacji. Zresztą zawsze byłam, jestem i raczej będę pesymistką lecz bardzo bym chciała, abym się nauczyła. Bardzo chciałabym zaimponować Alanowi.
Wyłączyłam chat i zamknęłam laptopa. Nie wiedziałam co mam robić. Strasznie zaczęłam się nudzić.
*****
Do przyjazdu rodziców, czyli do wieczora, nie robiłam nic ciekawego oprócz oglądania komedii romantycznych, zajadania się czekoladkami, czytania książki, spaceru z psem i opalania się. Gdy rodzice przyjechali, zjedliśmy późną i strasznie lekką, ale wspólną, rodzinną kolację. Po posiłku włożyłam wszystkie naczynia do zmywarki i poszłam spać. Musiałam zebrać wiele sił na jutrzejsza zmagania z nauką jazdy na desce...
***********************************************************************************
No i jak? Co sądzicie o tym jakże "długim" rozdziale?
Tak jak wspominałam przez ten układ nie mam zbyt wiele czasu, ale jednak cos mi się udało wydukać.:)
Mam nadzieję, że w jakimś stopniu wam się spodoba.:)
Świetny blog. Fajnie piszesz. Będę tu często zaglądać ;) Czekam nn
OdpowiedzUsuńFajne ;)
OdpowiedzUsuńKrótkie. :( Ciekawe czy Ola nauczy się jeździć na desce. :D
OdpowiedzUsuńale przyjaciółka ją wrobiła hahaha ja bym ją zabiła chyba
OdpowiedzUsuńAle ją wrobiła O.o
OdpowiedzUsuńNominuję cię do L.B.A (Liebster Blog Award)
więcej informacji: http://meaaningless.blogspot.com/p/liebster-blog-award.html