- A byłaś gdzieś na wakacjach?- Zapytał Kamil.
- Właśnie w tym tygodniu jadę na obóz. Razem z przyjaciółką, jej kuzynem i jego kolegą wybieramy się na dwa tygodnie do Świnoujścia.- Odpowiedziałam dysząc.
- Świetne miasto. Byłem tam kilka razy. Nie pożałujecie. - Odparł chłopak.
- A ty gdzieś byłeś? Lub się wybierasz?
- Przez pracę nie mam zbytnio czasu, ale udało mi się jechać z kolegami na tydzień w góry.- Odpowiedział chłopak i wziął łyk wody.
- W przyszłym roku jedziemy wspólnie.- Rzekłam z uśmiechem. Chłopak odwzajemnił gest. Dalej biegliśmy już w ciszy. Mijaliśmy pełno zakochanych par, dzieci biegających z brudnymi rączkami i buźkami, starszych ludzi siedzących na ławkach, zabieganych biznesmenów... Po około dwudziestu minutach postanowiliśmy trochę odpocząć robiąc gimnastykę. W tym na nieszczęście Kamila ja byłam lepsza, więc teraz on się trochę pomęczy. Wybierałam ćwiczenia, które najbardziej rozciągały mięśnie łydek, ud i pośladków. Nic innego do biegu nam nie było potrzebne.
*****
Nadszedł wieczór. Postanowiliśmy, ze wrócimy do hotelu, bo po pierwsze ma być kolacja, a po drugie nie chcę aby tata tez się martwił. Kamil odprowadził mnie pod drzwi pokoju i szybkim krokiem poszedł na windę, której drzwi właśnie się zamykały. Poszłam się jeszcze zameldować tacie, a następnie się przebrałam by móc w jakimś stosownym stroju udać się na posiłek. Poczekałam chwilkę na tatę i razem udaliśmy się do restauracji. Zamówiliśmy sobie naleśniki z syropem klonowym i kawałkami truskawek. Zaczęłam jeść i delektować się posiłkiem jednak nie trwało to zbyt długo. Moja przyjaciółka zawsze wiedziała kiedy zadzwonić lub napisać wiadomość. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam głos Moniki.
- Słuchaj Olka ja nie wiem co mam na siebie założyć jak będziemy jechać!- Mówiła przerażona Monika.
- Spokojnie. Jeszcze przecież jest czas.- Uspakajałam przyjaciółkę doskonale wiedząc, że jeszcze mamy bardzo dużo czasu.
- No czas jest, ale tylko kilka godzin. Nawet nie jestem do końca spakowana.!
- Jak to... Kilka godzin?! To kiedy my jedziemy?!- Zapytałam takim samym tonem jak przyjaciółka.
- Jutro! Chyba zapomniałaś. Dobra nie zawracam CI głowy. Idź sia pakuj.- Siedziałam jak kamień. Nie mogłam uwierzyć, że jedziemy już jutro. Wydaje mi się, że ojczulek się domyślił o co chodzi, bo nawet mnie o nic nie pytał. Zjadłam naleśniki najszybciej jak mogłam i pobiegłam do windy. Niestety nie było jej blisko, więc nie pozostało mi nic innego jak schody. Szybko wbiegłam na odpowiednie piętro i wyjęłam walizki. Zgłupiałam... w tym momencie totalnie zgłupiałam. Nie wiedziałam co wziąć, ile tego zabrać. Kompletnie nic. Starałam się jakoś uspokoić, a na to zawsze mi pomaga muzyka. Włączyłam na telefonie piosenkę, której ostatnio słuchałam w kółko (KLIK). Emocje z każdym wersem coraz bardziej opadały. Stawałam się osobą, która myślała racjonalnie i spokojnie. Opróżniłam jedną, największą walizkę i wszystkie rzeczy, które w niej były ułożyłam obok. Wyjęłam kartkę i długopis abym mogła zrobić listę rzeczy, które mi są potrzebne. Nie będę ukrywać, że lista była długa.
- Bielizna
- 20 koszulek
- 3 bluzy
- 7 szortów
- 4 jeansy
- szampon
- odżywka do włosów
- olejek do opalania
- szczotka do włosów
- pasta do zębów
- szczoteczka do zębów
- aparat za zęby
- gumki do włosów
- strój kąpielowy
- klapki
- sandały
- baleriny
- kurtka przeciwdeszczowa
- błyszczyk
- korektor
- krem do rąk
- tonik oczyszczający i przeciwtrądzikowy
- mydło
- żel pod prysznic
- dezodorant
- perfumy
- aparat fotograficzny
- ładowarka do aparatu
- ładowarka do telefonu
- trampki
- piżama
- papucie
- ręczniki
- opaska do włosów
- torebka
- legginsy
- dres
- 2 książki
- pieniądze
- słuchawki do telefonu
- telefon
- picie
- słodycze
- jasiek
- notes
- długopis
- tablet
- ładowarka do tableta
- leki
- lakier do paznokci
Położyłam kartkę blisko siebie i starałam się wszystko zapakować w jakiś logiczny sposób. Odhaczałam po kolei każdą rzecz, którą wsadziłam do walizki. O tyle dobrze, że była spora, więc nie miałam się co martwic, że się nie zmieszczę. Zbliżała się dość późna pora, więc postanowiłam na chwilę odłożyć sprawę z walizką i poszłam kupić coś do jedzenia na drogę. Zaraz obok hotelu był sklep, więc szybko doszłam. Brałam wszystko na co aktualnie miałam ochotę. Ciastka, żelki, chipsy, batony, rogaliki, cukierki... Dosłownie wszystko co wpadło w moje ręce w momencie lądowało w wózku. Podeszłam do kasy, która była już o tej godzinie pusta. Zapłaciłam odpowiednią sumę i wyszłam. Niosąc te ciężkie reklamówki wróciłam do hotelowego pokoju. Dopakowałam wszystko co jeszcze musiałam i poszłam wziąć prysznic. Po powrocie sprawdziłam jeszcze Facebook'a i nastawiłam budzik. Dziś wyjątkowo usnęłam bardzo szybko.
*****
Dryń.... Dryń.... Dryń... Niechętnie podniosłam się z łózka aby wyłączyć ten strasznie denerwujący mnie dźwięk. Jednak fakt, że dziś zaczynam najwspanialsze dwa tygodnie w życiu bardzo mi pomógł. Była 8:00, więc miałam jeszcze godzinę. Zaliczyłam poranną toaletę i dopakowałam kosmetyki. Jeszcze raz sprawdziłam listę czy czegoś mi nie brakuje. Miałam wielka nadzieję, że wszystko zabrałam. Z drugiej walizki wyjęłam rzeczy na drogę, czyli jeansy, Vans'y, białą koszulkę z Gap'a i czarną bluzę. Poszłam do pokoju taty. Jak zwykle o tej porze już nie spał. Zeszliśmy na śniadanie i obydwoje zamówiliśmy tosty. Podczas posiłku jeszcze tata wyrecytował swoje kazanie, które znałam już na pamięć, bo mówił je przed każdym moim wyjazdem. Z racji tego, że do wyjścia miałam jeszcze 20 minut, wróciłam do pokoju i weszłam jeszcze na GG. Monika była dostępna, więc postanowiłam napisać.
O: Hej Monia . <3 Jak tam? Spakowana? . :D
M: Siamka. No jakoś mi się udało. :D a jak u Ciebie?
O: Ogarnełam . :D Właśnie zjadłam śniadanie, ale mam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam wejść na lapka . :D
M: Ja aktualnie jem .:D Nie mogę się doczekać .:D Mam nadzieję, ze spędzimy razem wspaniale czas.:*
O: Ja tez jednak obawiam się Antka. Sama wiesz czemu.:(
M: Spokojnie mała. Masz mnie i Alana. Tak wgl to Alan jest taki ,,szalony,, bo spędzi z Toba całe dwa tygodnie. Chyba się chłopak zakochał.
O: Haha . Przesadzasz. Dobra ja kończę. Na razie i już za chwilę . <3
M: Pa . <3
Mój laptop w końcu mógł odpocząć. Miał na to całe dwa tygodnie. Odłożyłam go na stolik i ruszyłam w stronę drzwi razem z walizką. Poszłam po tatę i wsiedliśmy do windy. Zjechaliśmy na dół. Poprosiłam tatę aby zabrał walizkę i czekał w aucie na parkingu. Ja w tym samym czasie poszłam na kuchnię do Kamila. Chłopak akurat z niej wychodził, więc ja nie musiałam go długo szukać.
- Przyszłam się pożegnać.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Jak to pożegnać.?! Wyprowadzasz się.?!- Krzyknął chłopak.
- Jeszcze nie. Jadę na obóz. - Odpowiedziałam spokojnie. Kamil nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił. Odwzajemniłam gest i odeszłam. Podbiegłam do auta i w końcu mogliśmy jechać...
___________________________________________________________________________________
Jest kolejny..:)
Akcja trochę się rozkręca..:D
trudno mi okreslic czy jest długi czy nie, ale wydaje mi się, ze najgorszy to on nie jest..:)
Mam nadzieje, że wam się podoba..:)
Koniecznie napiszcie co sądzicie, bo nie wiem czy taka historia wam odpowiada etc..:)
Mi się bardzo podoba. Zakręcona Ola :D Nie mogę doczekać się następnego (y)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńRobi się ciekawie :)
Fajnie by było gdybyś zamieszczała zdjęcia np. stylówek bądź domu itd.
Przemyśl to! A ogólnie rozdział bardzo fajny :)
Pozdrawiam :3
fajny rozdział :)
OdpowiedzUsuńpodoba mi się i to baaaaaaaaardzo :D
OdpowiedzUsuńŚwietne ! Czekam na następny
OdpowiedzUsuńhttp://anamarafashion.blogspot.com/