sobota, 31 sierpnia 2013

XIX.

DZIEŃ DRUGI.
 
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie byłam pewna czy nadal znajduję się w pięknej krainie zwanej snem czy wróciłam do szarej i męczącej mnie rzeczywistości. Podniosłam moje ciężkie powieki i od razu je zamknęłam. Światło, która wpadało zza okna było zbyt mocne by móc normalnie patrzeć. Położyłam swoje dłonie na twarz i wstałam. Podeszłam do drzwi i przekręciłam klucz. Drzwi się nagle otworzyły przez co zostałam uderzona w głowę. Strasznie mnie bolało, więc odwróciłam się na pięcie i poszłam dalej do łóżka. Zaraz obok nas znaleźli się chłopcy. Przyszli nas poinformować, że za 30 minut jest śniadanie. Oczywiście zostałam przeproszona, ale nie było za co. W końcu to takie normalne, że wchodząc uderza się kogoś w głowę.
Dopiero po chwili doszło do mnie co tak na prawdę się dzieje. Wstałam szybko z łózka i zaczęłam nerwowo otwierać walizkę. Musiałam się wykąpać , więc czasu dużo nie miałam. Obudziłam jeszcze Monikę, który twardo spała i poszłam do łazienki. Starałam się opuścić łazienkę najszybciej jak mogłam aby Monika również zdążyła.
 
*****
 
Na pierwszy posiłek, który jest najważniejszy, wzięłam małą bułeczkę, parówkę i średniego pomidora. Uwielbiałam takie śniadania dlatego tutaj też go sobie nie odmówiłam. Cała nasza kolonia była już podzielona na grupki i w takich siadaliśmy przy stolikach. Zapewne domyślacie się jak wyglądała moja.
Zajęliśmy stolik w samym rogu sali. Był tam spokój i przynajmniej mogliśmy sobie porozmawiać.
 
- Wiecie może co dzisiaj robimy.?- Zapytał Antek.
 
- Hahaha. Nie.- Powiedziała Monika.
 
- Zapewne nas o tym poinformują.- Odpowiedział Alan.
 
Ja się delektowałam swoim posiłkiem i słuchałam moich znajomych kiedy nagle mój telefon zawibrował. Wyjęłam go szybko z kieszeni i okazało się, że dostałam wiadomość. Kliknęłam otwórz i ukazał mi się taki napis :
 
,, Czekam z wielką niecierpliwością aż wrócisz. Tęsknię, a moje uczucia wciąż rosną. Nie mogę się doczekać aż znów cię zobaczę. <3"
 
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Może to tylko żarty? Tak na pewno! Przecież nie mógł mi napisać takiej wiadomości po kilku dniach znajomości. Szybko schowałam telefon i wróciłam do posiłku. Starałam się zapomnieć o tej całej wiadomości. 
Większość osób była już po śniadaniu jednak w naszej grupie nikt się nie śpieszył. Podczas dalszego spożywania posiłku, podeszła do nas pani przewodnik.
 
- Słuchajcie moi kochani. Spotykamy się o 10 na holu i idziemy pozwiedzać trochę miasto. Weźcie drobne, bo trzeba kupić bilety na prom i ewentualnie jak chcecie sobie coś kupić. Po obiedzie idziemy na plażę, więc szykujcie się na konkursy.- Kobieta uśmiechnęła się i odeszła.
 
*****
 
Miasto było wspaniałe. Zadbane i straszne okupowane przez turystów. Zresztą nie dziwie się, ze jest tu tyle ludzi skoro jest tu tak wspaniale. Na sam początek poszedł prom. Wszyscy podbiegali do barierek, bo najlepsze widoki i w ogóle, jednak ja udałam się w głąb promu, ponieważ zbyt boję się wody aby móc stać tak blisko. Gdy już stanęliśmy na ziemi, udaliśmy się na promenadę. Tam mieliśmy dwie godziny dla siebie. Na samym początku razem ze swoimi znajomymi obejrzeliśmy wszystkie takie stragany z pamiątkami i z jakimiś duperelami, które jak na razie mało nas obchodziły. Z racji tego, ze została nam jeszcze godzinka, udaliśmy się do smażalni ryb. Do hotelu wracaliśmy wspaniałym lasem, który ciągnął się wzdłuż głównej ulicy.
 
*****
 
Popołudnie spędziliśmy wspaniale. Ciekawe konkursy ze wspaniałymi nagrodami zajęły nam wiele czasu. Na plaży nie obeszło się bez gotowanej kukurydzy, lodów, a przede wszystkim bez kąpieli w naszym wspaniałym Bałtyku. Cała nasza kolonia wpakowała się do wody. Aż trudno było nas z tamtą wyciągnąć. Razem z Moniką chciałyśmy się zrelaksować, więc poszłyśmy do najbliższego straganu i kupiłyśmy sobie materace. Wbiegłyśmy do wody i szybko się na nich ułożyłyśmy. W tym miejscu gdzie rozłożyła się cała nasza grupa, nie było obaw, że ktoś gdzieś odpłynie. Licząc jakieś 6 metrów od morza, znajdowała się górka piasku naniesiona przez fale. Ciągła się w obie strony plaży.
Około godziny 17 zaczęliśmy się zbierać. Woda robiła się zimna, a o 19 jest kolacja. Bardzo szybko wróciliśmy do hotelu. Mieliśmy pół godzinki dla siebie, a następnie wieczorny posiłek. Aby nam się nie nudziło, organizatorzy zapewnili nam wieczór pełen kolejnych atrakcji, jednak nie poszło po ich myśli. Chcieli oni bowiem aby było ognisko, jednak po kolacji nikt nie był głodny. Większość grupy zdecydowała, że odbędzie się konkurs talentów. Strasznie zaczęłam się denerwować, bo boję się występować solo. Nie wiedziałam nawet co im pokazać. Zdecydowałam jednak, że zaprezentują to, w czym czuje się najlepiej - taniec. Zatańczyłam do piosenki, którą kiedyś przez przypadek znalazłam w Internecie (KLIK). Zatańczyłam lirycal jazz, bo przed wyjazdem często ćwiczyłam ten styl. Tańczyłam jako ostatnia, więc zaraz po moim występie, udaliśmy się do pokoi. Zaliczyłyśmy z Monią wieczorna toaletę. Była godzina 23.07 kiedy położyłyśmy się do łóżka.
___________________________________________________________________________________________________________________

 
Słuchajcie nie wiem czy wam się podoba czy nie, ale uwierzcie mi, ze weny nie miałam totalnie..:( Wydaje mi się jednak, ze az taki okropny to on nie jest..:)
Postaram się napisac coś w niedzielę, ale jak ten dzień będzie wyglądał...
Jedna wielka zagadka.:)
 
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na : ask.fm/sligstory <---Strasznie nudno, więc spamujcie..:)

 


wtorek, 27 sierpnia 2013

XVIII.

Zapięłam pasy i samochód ruszył. Byłam strasznie podekscytowana, więc jak najszybciej chciałam się znaleźć obok moich przyjaciół. Niestety podczas drogi napotkały nas małe korki. Bałam się, że nie zdążymy na czas. Wyjęłam telefon i napisałam wiadomość do Moniki.

O: Hej. Słuchaj są małe korki i mogę się troszkę spóźnić. Nie odjeżdżajcie beze mnie.:)

Schowałam telefon, a korek nadal się nie ruszył. Myślałam, że mnie w tym aucie rozsadzi z nerwów.  Z racji tego, że było już blisko, postanowiłam wziąć walizkę i iść na nogach. Razem z tatą wysiedliśmy aby ją wyjąć z bagażnika. Pożegnałam się z ojczulkiem i na tyle ile siły mi pozwoliły, pobiegłam. Już po około 5 minutach znalazłam się w odpowiednim miejscu.

- Boże, a ty auta laska nie masz?- Zapytała Monika, a ja starałam się uspokoić oddech.

- Ma... Mam, ale... Ale były straszne korki, więc postanowiłam iść na nogach.- Odpowiedziałam dysząc. Przywitałam się z Moniką i Alanem, ale został jeszcze... Antek. Nie lubiliśmy się. To znaczy ja nic do niego nie miałam, ale on... Sami wiecie. Tak jak reszta klasy.

- Hej.- Powiedział zmieszany.

- Hej.- Zupełnie nie wiedziałam jak powinnam postępować w takiej sytuacji. Czy jakoś zagadać czy może lepiej nie, bo mnie wyśmieje. No cóż zobaczymy co czas pokaże.

*****
 
Nie mam pojęcia dlaczego szlam na miejsce zbiórki skoro jadąc autem i stojąc w tym korku również bym zdążyła. Autokar był strasznie długo sprawdzany przez policję, a następnie sam trafił na korek. Po włożeniu walizek można było od razu zająć miejsca w autokarze. Mi w sumie obojętnie gdzie miałabym siedzieć, ale Alan się uparł, że siądziemy na samiutkim końcu. Autokar był chyba czterdziestoosobowy, a nas jechało mniej, więc na końcu mieliśmy całe pięć miejsc dla nas. Monika siedziała pod oknem, potem ja, Alan i Antek. Miejsce pod drugim oknem było przeznaczone na nasze torby. Razem z Moniką zaczęłyśmy słuchać muzyki, a chłopcy o czymś gadali. Postanowiłam, że poczytam jeszcze książkę, którą wzięłam ze sobą na wypadek nudy. Poprosiłam Alana o torbę, ale podał mi ją Antek co wydało się dziwne.
 
- Dzięki.- Powiedziałam po odebraniu bagażu.
 
Wyjęłam książkę i otworzyłam na samym początku. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam czytać.
,,... wokół była ciemność. I wody. Gęste, ciepłe, śluzowate. Dziecko tańczyło wśród spokojne i bezpieczne, lekkie i zwinne...". Dzisiejsza lektura strasznie mnie wciągnęła. Nawet nie wiem kiedy ze strony siódmej znalazłam się na setnej. Była niesamowita. Ten język jakim została napisana no i sama fabuła... Zakochałam się od pierwszego wersu.
 
Mijały minuty, godziny... Zaczynałam się powoli nudzić. Zostało nam jeszcze około 8 godzin drogi. Część osób usnęła. W naszym gronie tylko Monika. Mi również chciało się spać, ale dobrze wiedziałam, że sen nie nastąpi. Przypomniałam sobie, że ostatnio jak biegałam z Kamilem, wymieniliśmy się numerami. Weszłam szybko w ikonkę wiadomości i wybrałam odpowiedni numer.
 
O: Help!.:( Umieram z nudów. Jeszcze nam zostało 8 godzin jazdy. W autokarze jest strasznie gorąco, ale kierowca klimy nie włączy. Co u Ciebie.? :)
 
Nie otrzymywałam wiadomości zwrotnej przez długi czas. Myślałam, że chłopak się na mnie obraził, ale raczej nie miał powodów. Może coś mu się stało... Nie na pewno miał pracę.  Po trzydziestu minutach ciągłego wyczekiwania na wiadomość, w końcu ją dostałam.
 
K: Przepraszam, ze teraz piszę. Poradzisz sobie. Zresztą jesteś straszną śmieszką, więc myślałem, że raczej będzie tam wesoło. Jak jemu się zrobi gorąco to na pewno załączy .:D U mnie nic ciekawego. Właśnie zaczęło padać. Mam nadzieję, że przejdzie, bo przyjeżdża moja rodzina i chcemy zrobić grilla. Trzymam kciuki i życzę fajnego obozu. Czekam niecierpliwie aż znów Cię zobaczę. <3.
 
Bardzo ucieszyła mnie wiadomość od Kamila. Jednak obawiałam się, ze on nie traktuje naszej znajomości jako znajomość. Po tym jak się zachowywał i w ogóle wywnioskowałam, ze chodzi mu o coś więcej. Po powrocie muszę koniecznie z nim o tym porozmawiać.
 
O: Śmieszką jestem, ale jakoś tak no dziwnie jest. Mam nadzieję, że to się zmieni. :D Miłego dnia z rodziną.:) Do zobaczenia.:) Musimy się koniecznie spotkać jak wrócę. Na razie.;)
 
K: Czekam.:)
 
Schowałam telefon do torby razem z książką. Moje oczy były lekko zmęczone od tego ciągłego wpatrywania się w małe, czarne literki. Podczas krótkiej wymiany zdań z Kamilem chłopcy zdążyli już usnąć. Podniosłam się z fotela w celu odłożenia torby na siedzenia pod oknem, jednak obawiałam się, że obudzę chłopców. Miałam niezły tor przeszkód podczas tej strasznie krótkiej drogi. Na szczęście nikt się nie obudził. Poszłam jeszcze do kierownika wycieczki aby zapytać kiedy będzie jakiś postój. Od czterech i pół godziny nie było żadnego postoju, a ja niestety go potrzebowałam. Okazało się, że właśnie ma on nastąpić. Poszłam na koniec aby obudzić moich znajomych. Poinformowałam ich co się dzieje, ale wątpię aby wiedzieli co ja do nich mówię.
 
*****
 
Przerwa trwała trzydzieści minut. Wszyscy wróciliśmy do autokaru. Czekało nas jeszcze osiem godzin drogi. Powiem szczerze, że w tej części drogi było o wiele ciekawiej. Każdy się już rozkręcił no i większość się wyspała. Nie można było wyłapać chwili ciszy. Cały czas jakieś rozmowy, śmiechy... To uwielbiałam w czasie drogi.
Antek zaproponował abyśmy w cos pograli. Każdy z nas bez wahania się zgodził. Wypadła gra : Skojarzenia. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak długo można w to grać. Przechodziliśmy z tematu na temat... Nic się nie trzymało kupy, ale najważniejsze jest to, że miło spędziliśmy ze sobą czas... Wszyscy.
 
*****
 
- Moi kochani. Niestety nasza długa, ale mam nadzieję przyjemna podróż się kończy. Dojechaliśmy na miejsce. Zaraz odbierzecie swoje bagaże, a następnie poczekajcie w holu hotelu.- Powiedziała pani przewodnik.  Tak jak prosiła, tak zrobiliśmy. Pani przewodnik wyjęła kartkę z podziałem osób na pokoje i w takiej kolejności dostawaliśmy klucze. Gdy dostałyśmy nasze, od razy wsiadłyśmy do windy. Szybko otworzyłyśmy drzwi i ujrzałyśmy przepiękny pokój. Był urządzony w takim dworskim stylu. Po prostu przepięknie. Położyłyśmy walizki tam gdzie znalazłyśmy miejsce i od razu udałyśmy się do łóżka...
__________________________________________________________________________________
:)
Mamy XVIII rozdział i mam wielka nadzieję, że również wam się podoba.:)
Dziękuję za komentarze od ostatnim postem. Nawet się nie spodziewałam, że otrzymam ich tyle tego samego dnia.:) Na prawdę dziękuję;) Ale nie to jest najważniejsze. Bardzo się cieszę, ze ktokolwiek czyta mojego bloga.:)
 
Kolejne posty będą wyglądały troszeczkę inaczej, ale będzie niewielka różnica.:) 
Na pewno będą krótsze niż zwykle.:)
 
Pozdrawiam.:) 
 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

XVII.

Z racji tego, że chłopak znał lepiej tereny niedaleko hotelu, zgodziłam się aby to on wybierał trasę na dzisiejsze bieganie. Podczas wysiłku nie rozmawialiśmy zbyt wiele, bo nie chcieliśmy tracić energii. Jednak od czasu do czasu każdy coś powiedział. Tak jak teraz:

- A byłaś gdzieś na wakacjach?- Zapytał Kamil.

- Właśnie w tym tygodniu jadę na obóz. Razem z przyjaciółką, jej kuzynem i jego kolegą wybieramy się na dwa tygodnie do Świnoujścia.- Odpowiedziałam dysząc.

- Świetne miasto. Byłem tam kilka razy. Nie pożałujecie. - Odparł chłopak.

- A ty gdzieś byłeś? Lub się wybierasz?

- Przez pracę nie mam zbytnio czasu, ale udało mi się jechać z kolegami na tydzień w góry.- Odpowiedział chłopak i wziął łyk wody.

- W przyszłym roku jedziemy wspólnie.- Rzekłam z uśmiechem. Chłopak odwzajemnił gest. Dalej biegliśmy już w ciszy. Mijaliśmy pełno zakochanych par, dzieci biegających z brudnymi rączkami i buźkami, starszych ludzi siedzących na ławkach, zabieganych biznesmenów...  Po około dwudziestu minutach postanowiliśmy trochę odpocząć robiąc gimnastykę. W tym na nieszczęście Kamila ja byłam lepsza, więc teraz on się trochę pomęczy. Wybierałam ćwiczenia, które najbardziej rozciągały mięśnie łydek, ud  i pośladków. Nic innego do biegu nam nie było potrzebne.

*****
 
Nadszedł wieczór. Postanowiliśmy, ze wrócimy do hotelu, bo po pierwsze ma być kolacja, a po drugie nie chcę aby tata tez się martwił. Kamil odprowadził mnie pod drzwi pokoju i szybkim krokiem poszedł na windę, której drzwi właśnie się zamykały. Poszłam się jeszcze zameldować tacie, a następnie się przebrałam by móc w jakimś stosownym stroju udać się na posiłek. Poczekałam chwilkę na tatę i razem udaliśmy się do restauracji. Zamówiliśmy sobie naleśniki z syropem klonowym i kawałkami truskawek. Zaczęłam jeść i delektować się posiłkiem jednak nie trwało to zbyt długo. Moja przyjaciółka zawsze wiedziała kiedy zadzwonić lub napisać wiadomość. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam głos Moniki.
 
- Słuchaj Olka ja nie wiem co mam na siebie założyć jak będziemy jechać!- Mówiła przerażona Monika.
 
- Spokojnie. Jeszcze przecież jest czas.- Uspakajałam przyjaciółkę doskonale wiedząc, że jeszcze mamy bardzo dużo czasu.
 
- No czas jest, ale tylko kilka godzin. Nawet nie jestem do końca spakowana.!
 
- Jak to... Kilka godzin?! To kiedy my jedziemy?!- Zapytałam takim samym tonem jak przyjaciółka.
 
- Jutro! Chyba zapomniałaś. Dobra nie zawracam CI głowy. Idź sia pakuj.- Siedziałam jak kamień. Nie mogłam uwierzyć, że jedziemy już jutro. Wydaje mi się, że ojczulek się domyślił o co chodzi, bo nawet mnie o nic nie pytał. Zjadłam naleśniki najszybciej jak mogłam i pobiegłam do windy. Niestety nie było jej blisko, więc nie pozostało mi nic innego jak schody. Szybko wbiegłam na odpowiednie piętro i wyjęłam walizki. Zgłupiałam... w tym momencie totalnie zgłupiałam. Nie wiedziałam co wziąć, ile tego zabrać. Kompletnie nic. Starałam się jakoś uspokoić, a na to zawsze mi pomaga muzyka. Włączyłam na telefonie piosenkę, której ostatnio słuchałam w kółko (KLIK). Emocje z każdym wersem coraz bardziej opadały. Stawałam się osobą, która myślała racjonalnie i spokojnie. Opróżniłam jedną, największą walizkę i wszystkie rzeczy, które w niej były ułożyłam obok. Wyjęłam kartkę i długopis abym mogła zrobić listę rzeczy, które mi są potrzebne. Nie będę ukrywać, że lista była długa.
 
  • Bielizna
  • 20 koszulek
  • 3 bluzy
  • 7 szortów
  • 4 jeansy
  • szampon
  • odżywka do włosów
  • olejek do opalania
  • szczotka do włosów
  • pasta do zębów
  • szczoteczka do zębów
  • aparat za zęby
  • gumki do włosów
  • strój kąpielowy
  • klapki
  • sandały
  • baleriny
  • kurtka przeciwdeszczowa
  • błyszczyk
  • korektor
  • krem do rąk
  • tonik oczyszczający i przeciwtrądzikowy
  • mydło
  • żel pod prysznic
  • dezodorant
  • perfumy
  • aparat fotograficzny
  • ładowarka do aparatu
  • ładowarka do telefonu
  • trampki
  • piżama
  • papucie
  • ręczniki
  • opaska do włosów
  • torebka
  • legginsy
  • dres
  • 2 książki
  • pieniądze
  • słuchawki do telefonu
  • telefon
  • picie
  • słodycze
  • jasiek
  • notes
  • długopis
  • tablet
  • ładowarka do tableta
  • leki
  • lakier do paznokci
Położyłam kartkę blisko siebie i starałam się wszystko zapakować w jakiś logiczny sposób. Odhaczałam po kolei każdą rzecz, którą wsadziłam do walizki. O tyle dobrze, że była spora, więc nie miałam się co martwic, że się nie zmieszczę. Zbliżała się dość późna pora, więc postanowiłam na chwilę odłożyć sprawę z walizką i poszłam kupić coś do jedzenia na drogę. Zaraz obok hotelu był sklep, więc szybko doszłam. Brałam wszystko na co aktualnie miałam ochotę. Ciastka, żelki, chipsy, batony, rogaliki, cukierki... Dosłownie wszystko co wpadło w moje ręce w momencie lądowało w wózku.  Podeszłam do kasy, która była już o tej godzinie pusta. Zapłaciłam odpowiednią sumę i wyszłam. Niosąc te ciężkie reklamówki wróciłam do hotelowego pokoju. Dopakowałam wszystko co jeszcze musiałam i poszłam wziąć prysznic. Po powrocie sprawdziłam jeszcze Facebook'a i nastawiłam budzik. Dziś wyjątkowo usnęłam bardzo szybko.
 
*****
 
Dryń.... Dryń.... Dryń... Niechętnie podniosłam się z łózka aby wyłączyć ten strasznie denerwujący mnie dźwięk. Jednak fakt, że dziś zaczynam najwspanialsze dwa tygodnie w życiu bardzo mi pomógł. Była 8:00, więc miałam jeszcze godzinę. Zaliczyłam poranną toaletę i dopakowałam kosmetyki. Jeszcze raz sprawdziłam listę czy czegoś mi nie brakuje. Miałam wielka nadzieję, że wszystko zabrałam. Z drugiej walizki wyjęłam rzeczy na drogę, czyli jeansy, Vans'y, białą koszulkę z Gap'a i czarną bluzę. Poszłam do pokoju taty. Jak zwykle o tej porze już nie spał. Zeszliśmy na śniadanie i obydwoje zamówiliśmy tosty. Podczas posiłku jeszcze tata wyrecytował swoje kazanie, które znałam już na pamięć, bo mówił je przed każdym moim wyjazdem. Z racji tego, że do wyjścia miałam jeszcze 20 minut, wróciłam do pokoju i weszłam jeszcze na GG. Monika była dostępna, więc postanowiłam napisać.
 
O: Hej Monia . <3 Jak tam? Spakowana? . :D
 
M: Siamka. No jakoś mi się udało. :D a jak u Ciebie?
 
O: Ogarnełam . :D Właśnie zjadłam śniadanie, ale mam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam wejść na lapka . :D
 
M: Ja aktualnie jem .:D Nie mogę się doczekać .:D Mam nadzieję, ze spędzimy razem wspaniale czas.:*
 
O: Ja tez jednak obawiam się Antka. Sama wiesz czemu.:(
 
M: Spokojnie mała. Masz mnie i Alana. Tak wgl to Alan jest taki ,,szalony,, bo spędzi z Toba całe dwa tygodnie. Chyba się chłopak zakochał.
 
O: Haha . Przesadzasz. Dobra ja kończę. Na razie i już za chwilę . <3
 
M: Pa . <3
 
Mój laptop w końcu mógł odpocząć. Miał na to całe dwa tygodnie. Odłożyłam go na stolik i ruszyłam w stronę drzwi razem z walizką. Poszłam po tatę i wsiedliśmy do windy. Zjechaliśmy na dół. Poprosiłam tatę aby zabrał walizkę i czekał w aucie na parkingu. Ja w tym samym czasie poszłam na kuchnię do Kamila.  Chłopak akurat z niej wychodził, więc ja nie musiałam go długo szukać.
 
- Przyszłam się pożegnać.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
 
- Jak to pożegnać.?! Wyprowadzasz się.?!- Krzyknął chłopak.
 
- Jeszcze nie. Jadę na obóz. - Odpowiedziałam spokojnie. Kamil nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił. Odwzajemniłam gest i odeszłam. Podbiegłam do auta  i w końcu mogliśmy jechać...
___________________________________________________________________________________
Jest kolejny..:)
Akcja trochę się rozkręca..:D
trudno mi okreslic czy jest długi czy nie, ale wydaje mi się, ze najgorszy to on nie jest..:)
Mam nadzieje, że wam się podoba..:)
Koniecznie napiszcie co sądzicie, bo nie wiem czy taka historia wam odpowiada etc..:)

 

czwartek, 22 sierpnia 2013

XVI.

Z samego rana pojechaliśmy obejrzeć dom. Założyłam dziś na siebie szary dres i czarne Vans'y. Było dziś trochę chłodno, a nie chciałam się rozchorować przed obozem. Tata chciał jak najszybciej zobaczyć dom, nie ukrywam, że ja też, ale bez śniadania z domu się nie ruszam. Zdarzyło mi się, że zemdlałam i od tego czasu śniadanko obowiązkowe. Spieszyliśmy się jak nigdy, ale chyba nam się nie dziwicie. Tata poszedł po auto, a ja czekałam przed hotelem. W oddali zobaczyłam Kamila, który zaraz znalazł się obok mnie.

- Witaj piękna.- Powiedział chłopak i mocno mnie przytulił.

- No dzień dobry przystojniaku.- Odwzajemniłam jego gest.

- Gdzie się wybierasz?

- Jadę z tata zobaczyć dom, który chcemy kupić?

- Czyli jednak już się nie spotkamy?- Zapytał smutny.

- Na pewno zostaniemy w kontakcie.- Odpowiedziałam z uśmiechem i znów przytuliłam chłopaka. Zaraz potem przyjechał tata, więc pożegnałam się z chłopakiem i wsiadłam do auta.

*****
 
- No z zewnątrz wygląda bardzo ładnie.- Rzekł tata. Powiem szczerze, że ja nie byłam w stanie z siebie nic wydusić. Był przecudny. O wiele ładniejszy od tego, który mieliśmy do tej pory. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Byłam pewna na sto procent, że uda nam się go kupić. Nacisnęłam na dzwonek, a w drzwiach pojawiła się para w średnim wieku. Otworzyli nam bramę i weszliśmy na plac. Podeszliśmy do małżeństwa i każdy każdemu się przedstawił. Poszliśmy za właścicielami do środka, którzy nas oprowadzili po całym domu. Nie chce się znów powtarzać, ale muszę. Był śliczny. Po prostu wspaniały i wymarzony. Zeszliśmy do salonu i dorośli zaczęli wypełniać te wszystkie formalności. Ja się jeszcze rozglądałam po parterze, gdy zadzwonił telefon. Bez wahania odebrałam.
 
- Halo.?- Zapytałam wręcz uradowana.
 
- Witaj córeczko..
 
- Przepraszam kto mówi.?- Bardzo dobrze wiedziałam, ze dzwoni matka.
 
- Skarbie nie mów tak do mnie.- Odpowiedziała lekko smutnym głosem. Pomyślałam, że może w sumie powinnam trochę zmienić moje zachowanie w stosunku do niej, ale tylko z zewnątrz. W środku jej nienawidziłam.
 
- Stało się coś, że dzwonisz.?- Zapytałam spokojniej.
 
- Chciałam spytać co u was. Tata nie odbiera ode mnie telefonu. Wszystko w porządku.?
 
- Dziwisz mu się, że nie odbiera telefonu? Ja nie. U nas wszystko dobrze. Jak na razie mieszkamy w hotelu, ale aktualnie tata podpisuje ofertę kupna domu. Jest wykończony, więc już niedługo będziemy mogli się wprowadzić. Co u Ciebie.?- Zapytałam z grzeczności.
 
- Cieszę się bardzo. Trzymam mocno kciuki aby wam się udało. Ja zastanawiam się nad sprzedażą naszego domu, bo nie jestem w stanie sama go utrzymać. Wpadnijcie w najbliższym czasie po rzeczy, które byście chcieli jeszcze zabrać. Ja już tam nie mieszkam, więc mnie nie spotkacie.- Trochę mi się zrobiło smutno, ale tak już bywa.
 
- Postaramy się wpaść jak najszybciej. Przekażę wszystko tacie, ale co z psami.? Mam nadzieję, że o nich nie zapomniałaś.
 
- Spokojnie skarbie. Przychodzi pani Ala aby je nakarmić. - Nie wspominałam wam, ale pani Ala była naszą gosposią.
 
- Dobrze mamo. Przepraszam, ale muszę kończyć.- Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i schowałam telefon. Podeszłam do taty, który właśnie mnie zawołał. Okazało się, że dom już jest nasz. Dostaliśmy klucze i mogliśmy tu zamieszkać w każdej chwili. Razem z tata rozsiedliśmy się w salonie i zaczęliśmy rozmarzać. Było wspaniale.
Postanowiliśmy jednak wrócić do hotelu. Zaraz miał być obiad, a oboje byliśmy strasznie głodni.
 
*****
 
Gdy już w końcu dotarliśmy do hotelu od razu poszliśmy do restauracji. Tata zamówił sobie opiekane ziemniaki z kotletem schabowym i do tego sałatka, a ja dzisiaj wybrałam zupę krem z marchwi. Była nieziemska. Zjadłam ją szybciej od taty co było wspaniale, bo mogłam iść do Kamila.
Weszłam niepewnie na kuchnię i szlam powolnym krokiem rozglądając się na boki. Było tam pełno mężczyzn w białych fartuszkach. Oni wszyscy wyglądali tak samo. Nie mogłam rozpoznać chłopaka. Szłam więc dalej, ale nagle ktoś mnie złapał za nadgarstek. Był to Kamil. Pociągnął mnie do tylnego wyjścia. Zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Skończyło się na temacie o bieganiu. Okazało się, że Kamil również lubi biegać. Postanowiliśmy razem troszkę popracować nad kondycją.
Spotkaliśmy się na holu o 15...
___________________________________________________________________________________
Jest kolejny..:)
Taki praktycznie o niczym, ale chyba ważne, że jest.:)
Kolejny postaram się zrobić ciekawszy...:)
Koniecznie zostawcie swoją opinię na temat rozdziału.:)
Pozdrawiam.:)


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

XV.

Wzięłam jeszcze telefon i wyszliśmy z hotelu. Tata poszedł na parking po samochód, a ja czekałam na niego przy bramie. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Tata wiele razy woził mnie do przyjaciółki, ale nadal nie pamiętał jak ma do niej dojechać. Zawsze wtedy ,,bawiłam,, się w GPS.
Dojechaliśmy wyjątkowo szybko jak na nasze warszawskie ulice. Wysiedliśmy z auta i nawet nie zdążyliśmy zadzwonić dzwonkiem, bo Monika już otworzyła drzwi.

- Dzień dobry Panie Krzysztofie. Witaj Oleńko.- Powiedziała żartobliwie Monika.

- Witaj Moniko.- rzekł z uśmiechem tata. Ja nic nie mówiłam tylko udałam się za Moniką. Mój tata poszedł z rodzicami mojej przyjaciółki, którzy właśnie podeszli do drzwi. Udałyśmy się do pokoju Moniki gdzie był już... Był już Alan. Weszłam do pokoju, a chłopak od razu wstał. Podszedł do mnie i przytulił najmocniej jak potrafił. Odwzajemniłam jego gest z wielką chęcią.

- Wszystko będzie dobrze.- Szepnął. Od razu napłynęły mi łzy do oczu.  Nie chciałam po sobie dać poznać, że mnie to rusza. Zamknęłam oczy i otworzyłam aby sprawić by krople zaschły. Tak też się stało. Chłopak popuścił uścisk co pozwoliło mi od niego odejść. Uśmiechnęłam się szeroko udając, że wszystko jest ok jednak w głębi duszy czułam się strasznie.

- Gdzie ty się w ogóle dziewczyno podziewasz?!- Zapytał Alan.

- Aktualnie mieszkam z tatą w hotelu, ale szukamy już domu, więc jest coraz lepiej.- Odpowiedziałam.

- Oj szukają... Wczoraj wieczorem musiałam robić to samo.- Powiedziała Monika udając obrażoną.

- No weź. Monia.- Dodałam przytulając ją mocno. Jak zwykle uległa. Powiem szczerze, że bardzo milo spędziliśmy razem czas. Dowiedziałam się nawet kto jeszcze z nami pojedzie. Był to Antek, który chodził ze mną do klasy. Jak wszyscy inni on również za mną nie przepadał. Osobiście odbierałam go jako fajnego, ułożonego chłopaka, który był pod wielkim wpływem tych ,,fajnych,,. Być może się myliłam co do tej opinii jednak miałam wielką nadzieję, że tak jest. W końcu musieliśmy spędzić ze sobą tyle czasu. Modliłam się o to aby nie było jakichkolwiek problemów. Po około godzinie... Może dwóch musieliśmy już jechać, bo tata miał spotkanie, a mi się nie chciało wracać autobusem. Pożegnałam się z przyjaciółmi i poszłam do samochodu.

- No i jak.?- Zapytałam po zapięciu pasów.

- Wszystko załatwione. Formalności wypisane. Rodzice Moniki jutro wszystko zawiozą. Jedziecie na trzy tygodnie. Wyżywienie trzy razy dziennie. Oczywiście jakieś atrakcję też będą. Spażing, plażing.

- Tato skąd ty znasz takie słowa?!- Zapytałam zdziwiona.

- No wiesz często słyszę nastolatków.- Odpowiedział z uśmiechem.

Do domu dojechaliśmy również w szybkim tempie. Tato od razu pojechał na spotkanie, a ja udałam się do pokoju. Laptop w ruch i szukanie domu. Znów znalazłam kilka ofert, które moim zdaniem były odpowiednie. Wiadome było, że musze to wszystko obgadać z tatą. No w sumie to on ze mną, bo ja tu praktycznie nie mam nic do gadania. Przejrzałam jeszcze Facebook'a i zamknęłam laptopa. Nie wiedziałam co robić, więc rozmyślałam na swoim małżeńskim łożu w przeróżnych pozycjach. Znów weszłam na Facebook'a. Znów szukałam domów. Postanowiłam w końcu, że nie będę już tak mitrężyła tego czasu i poszłam na stołówkę. Miałam nadzieję, że spotkam Kamila. Niestety jak się okazało miał dzisiaj wolne.

*****
 
- Wróciłem!- Krzyknął tata po przekroczeniu progu mojego pokoju.
 
- No wreszcie! Nawet nie wiesz jak się nudziłam.- Odpowiedziałam znudzona.
 
- Kamila nie było? Tyle tu atrakcji, a ty się jeszcze nudzisz.- Powiedział tata z uśmiechem.
 
- No niestety ma dziś wolne. Wybierzemy w końcu ten dom.?
 
- Wczoraj znalazłem taki, który wydaje mi się bardzo odpowiedni.- Rzekł dumny z siebie tata.
 
- No to musisz mi pokazać.- Odpowiedziałam tacie i poszliśmy do jego pokoju. Odziedziczyłam po tacie lenistwo w sprawie wyłączania laptopa, więc tak samo jak mój, uruchomił się bardzo szybko. Tato wstukał jakąś tam stronę i wyskoczył piękny, biały dom. Od razu się w nim zakochałam i nie było mowy abyśmy mogli razem zamieszkać w innym. Ten był oszałamiający i dość tani. Tato od razu wziął telefon, aby dowiedzieć się więcej na jego temat.
 
Okazało się jednak, że cena jest troszkę niższa niż podawali, ale to już nie nasz problem. Z racji tego, że nigdy nie kupujemy nic bez obejrzenia tego, mój tata umówił się ze sprzedającym na jutro abyśmy mogli zobaczyć dom. Bardzo się cieszyłam, więc musiałam się komuś wygadać. Z racji tego, że mój tata miał pracę, wypadło na pamiętnik. Wróciłam szybko do swojego pokoju i wyjęłam z walizki mój czerwony notes.
 
,,Drogi pamiętniku.
Dawno tu nie zaglądałam, ale na pewno nie masz mi tego za złe. Nie miałam w ogóle na nic ochoty przez ten rozwód rodziców. Na szczęście jestem pod opieką ojca. Właśnie szukamy dla siebie odpowiedniego domu. Najprawdopodobniej już go znaleźliśmy. Jestem bardzo ucieszona, ale z drugiej strony boje się aż takiej zmiany w moim życiu. Mam jednak nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.
Tak w ogóle to poznałam wspaniałego chłopaka - Kamila. Spędziłam ostatnio z nim cały dzień i nie żałuję. Mam nadzieję, że nasza znajomość przetrwa dłużej niż wiele innych.
Wydaje mi się, że na dziś to koniec. Odezwę się jak najszybciej.:),,
_________________
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i co sądzicie moi kochani czytelnicy o tym rozdziale . ? .:)
Mam nadzieję, ze choć troszkę wam się podoba..;)

Przykre, że jest tak mało komentarzy, ale mam jednak nadzieję, że ktoś to czyta.;)

Pozdrawiam.:)

sobota, 17 sierpnia 2013

XIV.

Strasznie się cieszyłam, że sędzia był na tyle mądry i zostawił mnie przy tacie. Matka już dla mnie nie istniała i gdybym miała przy niej zostać... O czym ja w ogóle myślę. Takiej opcji nie mogło być. Razem z tatą wróciliśmy do hotelu. Nie wypadało tam cały czas mieszkać, a nie mieliśmy się gdzie zatrzymać, więc postanowiliśmy znaleźć dla siebie jakiś dom... Nie wspomniałam, że firma również została przy nas, ponieważ to mój tata odziedziczył ją po swoich rodzicach. Mama była współwłaścicielką, a przez to, że miała mniej procent wkładu nie mogła mieć firmy.

- A może ten?- Zapytałam taty gdy natknęłam się na piękny, biały dom z basenem.

- Nie wydaje Ci się zbyt duży dla dwóch osób?

- No może trochę. No, a ten?

- O! Wydaje mi się, że to jest odpowiednie lokum dla nas. Zaraz tam zadzwonię, a ty jak chcesz to sobie coś porób, bo się zanudzisz skarbie.- Powiedział tata, a ja wyszłam z pokoju. Nawet nie wiedziałam co robić, więc poszłam sobie do takiego miejsca rozrywkowego w hotelu. Musiałam pojechać na ostatnie piętro i skręcić w prawo. Gdy weszłam ujrzałam jedno, wielkie pomieszczenie gdzie było pełno wszelkiego typu maszyn do gry. Nie było to oczywiście hazardowe miejsce. Po lewej stronie zobaczyłam urządzenie do jazdy motorem. Uwielbiałam tą atrakcje i nie ukrywam, że byłam w to dobra. Jeszcze za czasów, gdy żyło nam się dobrze, zawsze ogrywałam moją mamę. Teraz pozostaje mi tylko tata i znajomi. Zasiadłam wygodnie na odpowiednim miejscu i chciałam zacząć jazdę, gdy nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła. Nie był to tata, a nikt inny nie zna tu mojego imienia oprócz...Kamila. Odwróciłam się niechętnie i spojrzałam pytająco.

- No jak to tak chcesz grać beze mnie?- Zapytał z uśmiechem.

- No wiesz normalnie.

- Może pojedynek?- Zapytał marszcząc czoło.

- Niech Ci będzie. - Odpowiedziałam niechętnie.

- Jak wygram idziesz ze mną na spacer, a jak ty wygrasz to ja idę z Toba ok?

- Hahaha.- Niech Ci będzie.- Powiem wam szczerze, że teraz po przemyśleniach chłopak nawet się nie wydawał taki zły. Być może dlatego, że już po rozprawie i w sumie to nie mam się czym jak na razie przejmować. Z racji tego, iż mój tata wykupił złotą kartę w hotelu, mogłam korzystać z rozrywek za darmo. Z tego również skorzystał Kamil. Na ekranie pojawił się napis informujący nas, że zaraz rozpoczniemy wyścig. Na początku szło mi dobrze. Miałam dość dużą przewagę, jednak wpadłam na drzewo. Co spowodowało, że zostałam wyprzedzona. Starałam się za wszelką cenę ominąć mojego rywala, ale moje wysiłki poszły na nic. Kamil wygrał.

- No... Nie pozostaje mi nic innego jak Ci pogratulować.

- Hah. Wiedziałem, że wygram.- Powiedział uradowany.

- Ja to nawet nie sądziłam, bo zawsze wygrywałam. Jednak są lepsi.- Powiedziałam i podeszłam do innego automatu. Spędziliśmy razem z chłopakiem dość dużo czasu. Praktycznie całe popołudnie razem. Dochodziła 18, więc postanowiliśmy już zakończyć tę zabawą i w końcu udać się na ten wyczekiwany przez Kamila spacer. Wróciłam tylko na chwilkę do pokoju aby się przebrać w coś cieplejszego i udałam się na miejsce naszej zbiórki - recepcję.
Chłopaka jeszcze nie było, ale zjawił się po chwili.

- No możemy iść.- Rzekł Kamil.

- Więc go.- Odpowiedziałam z uśmiechem.

Wyszliśmy z hotelu i kierowaliśmy się w stronę centrum. Dużo w tym czasie rozmawialiśmy jednak było to małe sensowne, a czasami beznadziejne wymiany zdań. Postanowiliśmy iść do takiej małej kawiarenki obok kina. Oboje zamówiliśmy lody i wróciliśmy do naszej rozmowy.

- Może opowiesz mi cos o sobie.- Powiedział chłopak.

- Hmmm. Imię znasz. Nazwisko mało ważne jak na razie. Mam 16 lat. Teraz pójdę do szkoły średniej. Kocham taniec. Mam jedną najlepszą przyjaciółkę. I od wczoraj mam rodziców po rozwodzie. Chyba tyle, a ty co powiesz o sobie.?

- Też mam 16 lat. Tak jak ty szkoła średnia. Uwielbiam śpiewać i grać na gitarze i mam obojga rodziców.- Odpowiedział chłopak obierając swoją porcję lodów. Po chwili ja dostałam swoją porcję.

- No to może mi coś zaśpiewasz?- Zapytałam robiąc lekko kocie oczka.

- Za dużo ludzi.- Odpowiedział Kamil.

- Za dużo ludzi?! No tak. Dwóch kelnerów to już tłum.- Odpowiedziałam starając się robic poważną minę.

- Innym razem. Obiecuję.- Powiedział puszczając mi oczko.

- Trzymam Cię za słowo.- To były ostatnie w miarę sensowne słowa podczas rozmowy. Dalej tylko się wygłupialiśmy i rozmawialiśmy o przeróżnych, dziwacznych rzeczach. Bardzo miło razem spędziliśmy czas jednak zadzwonił do mnie tata aby, już wracała, bo ma dla mnie wiadomość. Nie wiem czy smutną czy też wesołą, ale bardzo chciałam się dowiedzieć. Chłopak odprowadził mnie pod hotel, a sam wrócił do domu. Wjechałam windą na dane piętro i już znalazłam się w pokoju.

- Co jest?- Zapytałam.

- Niestety ten dom już nie jest na sprzedaż.- Powiedział smutny tata.

- Szkoda. Musimy znaleźć cos innego. Zajmę się tym jak położę się do łóżka. Jutro wszystko obgadamy. Tak w ogóle tato to pamiętasz o moim obozie?

- Oczywiście córeczko. Jutro załatwimy wszystkie formalności. Śpij dobrze.- Powiedział tata i ucałował mnie w czoło.

- Dobranoc tato.- Odpowiedziałam. Wzięłam krótką, ale przyjemną kąpiel i szybko weszłam do łóżka. Otworzyłam laptopa i weszłam na facebooka. Nie obeszło się bez rozmowy z Moniką.

M: No i co się laska tyle nie odzywasz!

O: Sorry, ale jakoś tak nie miałam kiedy. Jutro zadzwonię. Obiecuję. Wgl jutro mój tata chce załatwić te formalności z sprawie obozu to się u was zjawimy. Nawet nie muszę dzwonić:D

M: Wolę Twoje odwiedziny niż sms:D Jak rozprawa?:(

O: Zostałam z tatą!.:) Na szczęście. Już się bałam, że będę musiała zostać z natką.;/ Ej wgl poznałam tutaj w hotelu chłopaka. Jest nawet fajny. Poznam Cię z nim:D

M: Tylko mi się nie zakochuj, bo tu Alan na ciebie czeka. Tyle razy pytał co się z Tobą dzieje Nie wiem czy mam mu mówić.

O: Spokojnie, spokojnie. W sumie to powiedz, bo już po sprawie. Chcesz się na coś przydać.?

M: To będzie męczące?:(

O: Hahaha. Troszkę, ale dla mnie możesz to chyba zrobić.^^

M: O co chodzi.?:D

O: Pomożesz mi szukać domu, który będziemy mogli z tatą kupić. Dzisiaj znaleźliśmy taki fajny, ale już nie na sprzedaż.:(

M: Ok. Biorę się do roboty mała:*

O: :*

Obie zajęłyśmy się szukaniem. Byłam ogromnie wdzięczna Monice za pomoc i wsparcie jakie dawała mi w tak trudnych chwilach. Szukałam ofert do około pierwszej. Monika ulotniła się o 23, ale znalazła więcej ofert niż ja. Dodała wszystkie linki do ulubionych i sama ułożyłam się już wygodnie do snu. Tylko ułożyłam. Nie mogłam zasnąć. Zaczęłam rozmyślać o obozie, Alanie o szkolę średniej. Chciałam usnąć jak najszybciej. W końcu mi się udało.
 
*****
 
Kolejnego dnia obudziłam się o 7. Szybko zaliczyłam poranną toaletę, a następnie się przebrałam. Widziałam przez okno niebo pełne szarych chmur. Założyłam na siebie czarne dresy, białą koszulkę i bluzę w kolorze spodni. Do tego czarne Vans'y. Otworzyłam swojego laptopa i dalej szukałam odpowiedniego domu... Zeszło mi do około 9, bo tata przyszedł abyśmy zeszli na śniadanie. Tak też zrobiliśmy. Dzisiaj wyjątkowo było dużo ludzi. Usiedliśmy w stoliku przy oknie o podszedł do nas znany mi już kelner.
 
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc. Dla Oli pewnie to co wczoraj.- Powiedział z uśmiechem. Mój tata miał strasznie zdziwioną minę. Tak jak Kamil powiedział,  wybrałam to co wczoraj. Mój tato zamówił sobie jakąś sałatkę. Do tego herbatka z cytryną i śniadanie jak w bajce.
 
- Ty go znasz?- Zapytał tata robiąc wielkie oczy.
 
- Poznałam go wczoraj na śniadaniu. No w sumie to w większości spędziliśmy wczoraj razem czas. Bardzo miły.
 
- Ok. Tylko uważaj.
 
- Spokojnie tato.
 
Kamil przyniósł nasze śniadanie. Od razu zabrałam się za jedzenie, bo byłam strasznie głodna. Pomimo, iż tak się spieszyłam, zjadłam później niż mój tata, który miał o wiele więcej jedzenia. Wróciliśmy na górę i ubraliśmy się w odpowiednie ubrania, aby móc jechać w końcu do Moniki.
___________________________________________________________________________________
Ok, ok, ok..
Długi . ?
Wydaje mi się, że tak. :)
Ciekawy. ?
Nienajgorszy . :)

Jeśli macie ochotę i czas... Lajknijcie fp tego opowiadania na fb. Będzie mi bardzo miło, a wy będziecie mieć informacje co się dzieje : https://www.facebook.com/pages/Opowiadanie-o-%C5%BCyciu-nastolatki-/151655721652618?ref=hl <--- ZAPRASZAM . !!

wtorek, 13 sierpnia 2013

XIII.

Podszedł do mnie młody, wysoki chłopak. Spojrzałam na niego, a on się do mnie dosiadł. Nie wiedziałam co robić, więc dalej żułam to co miałam w ustach.

- Jestem Kamil. Miło mi.- Powiedział chłopak podając mi rękę.

- Ola. Mi również.- Odpowiedziałam i odwzajemniłam gest.

- Co tu tak piękna dziewczyna robi sama?- Zapytał z uśmiechem.

- Je śniadanie.

- No tak. Może się gdzieś razem wybierzemy? Poznamy lepiej?

- Nie dzięki. Mogę prosić szklankę wody.?- Zapytałam.

- Oczywiście.- Chłopak poszedł na kuchnię i już po nie całej minucie wrócił. Tym razem się do mnie nie dosiadł. Najwidoczniej zrozumiał, że nie mam ochoty się z nim poznawać. Dokończyłam swoje śniadanie przy okazji odpowiadając na hejty na asku i wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam jakąś ulotkę, która opisywała co oferuje nam hotel. Okazało się, że w piwnicy jest basen. Bez zastanowienia wzięłam kartkę aby zostawić tacie wiadomość.

" Zapewne jak przyjdziesz to będziesz się zastanawiał gdzie jestem. Udałam się na basen aby się odstresować. Przyjdź po mnie jak będzie obiad, a podczas posiłku wszystko Ci opowiem.
Buziaczki."
 
Wyjęłam szybko strój kąpielowy z walizki i zjechałam windą na dół. Położyłam ręcznik na leżaku i szybko wskoczyłam. Woda była wspaniała. Taka letnia. Na początek przepłynęłam sobie dwie długości basenu. Miałam wielką ochotę leniuchować, więc wzięłam sobie wielkie koło ratunkowe, które leżało niedaleko i sobie na nim siadłam. Woda nosiła mnie praktycznie po całej powierzchni basenu. Ułożyłam się wygodnie i jak zwykle zaczęłam sobie wymyślać szczęśliwe życie. Byłam straszną marzycielką i uwielbiałam to w sobie. Jak zwykle podczas takiego rozmyślania usnęłam. Śnił mi się obóz nad morzem. Jednak szybko się obudziłam. No nie obudziłam się sama. Mój sen przerwał krzyk dzieciaków i ich skoki do wody. O mało co nie wypadłam z koła. Byłam strasznie wściekła. Wyszłam z wody i wytarłam się ręcznikiem. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę wyjścia.
Będąc już w holu zobaczyłam tatę. Podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
 
- Witaj córeczko.- Powiedziałam tata całując mnie w czoło.
 
- Tęskniłam.- Odpowiedziałam mocniej się wtulając.
 
- Ja też. Na szczęście jesteśmy już razem. Chodź do pokoju.
 
Tak jak tato powiedział, tak zrobiliśmy. Przebrałam się w zwykłe ubrania i poszłam do pokoju taty.
Wszystko mu opowiedziałam. Ze szczegółami. Nie chciałam już czekać do obiadu. Musiałam to z siebie wydusić. Do końca dnia spędziłam czas z tatą.
 
*****
Nadszedł dzień rozprawy. Miałam wielka nadzieję, że była już ostatnią. Ubrałam na siebie granatową sukienkę do kolan i granatowe sandały. Wybrałam czarne dodatki. Mój tato miał na sobie garnitur w czarnym kolorze. Poszliśmy na parking i wsiedliśmy do samochodu. Podjechaliśmy pod sąd i zobaczyłam mamę. Nie miałam zamiaru się do nie odzywać. Ignorancja to była jedyna rzecz, którą chciałam ją obdarować. Poszliśmy na górę i już po chwili można było wejść na salę.
Sędzia na początku znów wymawiał jakieś te swoje protokoły i w ogóle. To mnie wcale nie interesowało. Czekałam na ostateczną decyzję.
 
- Decyzją sądu jest pozostawienie nieletniej Aleksandry Troc przy ojcu...
 
- Wysoki sądzie nie zgadzam się!- Krzyknęła matka.
 
- Proszę się uspokoić, bo zostanie pani ukaraną. Nieletnia zostanie przy ojcu Krzysztofie Troc. Według sądu jest on odpowiedzialniejszym opiekunem.- Sędzia postukał swoim młotkiem i byliśmy wolni.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest kolejny . !
Na asku już były hejty, że nie dodaje rozdziałów i wgl, więc macie...
Tydzień przerwy to faktycznie dużo.
Słuchajcie ja mam wakacje i chcę trochę odpocząć. Dla was nawet nie liczy się to, ze człowiek się źle czuje, ale ROZDZIAL MUSI BYĆ....
Jak wam nie pasuje.. mogę przestać pisać . !

wtorek, 6 sierpnia 2013

XII.

Kazałam kierowcy aby mnie zawiózł do taty. Dojechaliśmy po około 15 minutach. Zapłaciłam należną gotówkę i czekałam aż kierowca mi wyciągnie bagaże. Kiedyś jak rozmawiałam z tatą powiedział mi w jakim hotelu się zatrzymał. Weszłam do środka tachając za sobą dwie wielkie, ciężkie walizki i udałam się do recepcji.

- Dzień Dobry. Witam w hotelu Tiffi. W czym mogę pomóc.?- Zapytała miła kobieta.

- Proszę przekazać Krzysztofowi Troc, że proszę o pilne spotkanie.- Odpowiedziałam.

- A kim Pani jest?

- Córką.- Recepcjonistka tylko pokiwało głową i od razu chwyciła za telefon. Nikt nie odbierał. Spróbowała kolejny raz, ale również nic. Odłożyła telefon, a następnie wzięła notes i długopis.

- Czy mogę coś przekazać?

- Nie dziękuję. Czy mogę poczekać na ojca w holu?- Zapytałam z nadzieją.

- Oczywiście. Będę starała się dodzwonić do Pana Krzysztofa. Jeśli odbierze od razu Pani poinformuję.

- Dziękuję.- Powiedziałam do starszej kobiety i odeszłam. Siadłam sobie na wielkiej, skórzanej kanapie. Nie pozostało mi nic innego tylko czekać. Czas mi się dłużył w nieskończoność. Modliłam się tylko aby ojciec jak najszybciej wrócił.

*****
Po dość długim czekaniu na tatę usnęłam. Sama nawet nie wiem ile to trwało. Gdy się w nocy obudziłam nie było mnie tam, gdzie zapadłam w ten jakże piękny sen. Znajdowałam się w piękny, jasnym i dużym pomieszczeniu. Miałam tylko nadzieje, że jest to pokój hotelowy i jak rano się obudzę, spotkam się z tatą. Poszłam dalej spać. Tym razem sen nie był tak fantastyczny jak przed chwilą. Śniła mi się mama z tym swoim facetem. Pragnęłam tego aby się jak najszybciej obudzić, ale było to nierealne. Za nic nie mogłam otworzyć swoich ciężkich powiek.
W końcu się udało. Spojrzałam na zegarek wiszący naprzeciwko mnie. Wskazówki pokazywały dokładnie 10:32. Postanowiłam wstać. Wzięłam szybki prysznic i założyłam czyste ciuchy. Tym razem miałam na sobie czarne spodenki, dłuższą, białą i asymetryczną bluzkę oraz czarne trampki. Wyszłam z łazienki i w oczy rzuciła mi się niebieska karteczka na stoliku. Chwyciłam ją i zaczęłam czytać:
 
"Kochana córeczko.
Wczoraj usnęłaś w holu, więc możesz nie wiedzieć jak trafiłaś do pokoju., ale nie przejmuj się.
Ja o 10 pojechałem na spotkanie i wrócę około 12. Zejdź do recepcji i przekaż kod, który Ci napiszę niżej. Umożliwi on Ci zjedzenie śniadania po czasie. Gdy wrócę przyjdę do Ciebie i wszystko mi opowiesz. Wiem, że cos się stało, bo recepcjonistka mi przekazała, że nie wyglądasz zbyt ciekawie.
XFO998- Kod na śniadanie
Buziaki."
 
Chwyciłam karteczkę z listem i poszłam na recepcję. Podeszłam do recepcji jednak tam nie spotkałam już tej samej, miłej kobiety. Na jej miejscu spal jakiś nabzdyczony facio, któremu wszystko zwisało. Pokazałam kod, a ten kazał mi iść za nim. Tak też zrobiłam. Zaprowadził mnie do dużej, białej sali. Siadłam przy stoliku, a już po chwili podszedł do mnie niebieskooki blondyn z pytaniem czy wybrałam sobie śniadanie. Dzisiejszego dnia miałam wielką ochotę na naleśniki z syropem klonowym i do tego kakao. Zamówiłam to o czym marzyłam i wyjęłam telefon. Od razu zobaczyłam 30 nieodebranych połączeń od mamy. Nie miałam nic do stracenia, więc oddzwoniłam do niej.
 
- Córeczko! Proszę Cię wróć do domu i porozmawiajmy!
 
- Ale przepraszam o czym ty chcesz ze mną rozmawiać?!
 
- Chcę Ci wszystko wytłumaczyć. To nie jest tak jak myślisz.
 
- Nie mam już pięciu lat abyś mogła wiedzieć jak ja myślę. Wiem dokładnie co się dzieje i nie oszukasz mnie, a co do tłumaczenia to wydaje mi się, że nie mamy sobie czego tłumaczyć. Wszystko wiadomo. Ty już się rozwiodłaś z ojcem ja zostanę pod jego opieką i nasze drogi się rozejdą.
 
- Kochanie nie rób mi tego.
 
- Ja Ci mam tego nie robić?! Gdyby nie ty to wszystko byłoby dalej w normie. Kochająca się rodzina, ale nie. Musiałaś to spieprzyć! Nie chcę mieć z Tobą żadnego kontaktu, rozumiesz?! Nie dzwoń, nie pisz i zostań sobie z tym swoim kochankiem! Na razie.- Tak zakończyła się nasza rozmowa.
Odłożyłam telefon na stolik obok moich naleśników, które właśnie przyniósł kelner. Wątpię aby mnie tu jeszcze kiedyś chcieli w restauracji, bo podczas rozmowy tak krzyczałam, ze teraz patrzą się na mnie jak na jakiegoś dziwoląga. Wzięłam pierwszy kęs do ust i...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za czterodniową nieobecnośc, ale te upały niezbyt fajnie na mnie działają..:(
Mam nadzieję, że wam się podoba..:)
Domyślacie się co się wydarzy . ?! JEŚLI TAK.. KONIECZNIE NAPISZCIE W KOM .!! . :) 
 
Pozdrawiam.:)

piątek, 2 sierpnia 2013

XI.

Byłam już święcie przekonana, że sąd powie abym zamieszkała z tatą. Jednak tak nie było. Wkurzyłam się, bo chciałam mieć już to wszystko za sobą.

- ...Przełożyć rozprawę na pojutrze. Sprawa przyznania opieki nieletniej odbędzie się w sali numer 8 o godzinie 9:00.- Sędzia postukał swoim młoteczkiem. Koniec rozprawy. Wszyscy ruszyliśmy w stronę drzwi. Od razu wyjęłam telefon chcąc zadzwonić do Moniki jednak tata zapytał?

- Odwieźć Cię?

- Nie  dzięki... Przejdę się. To dobrze mi zrobi.- Rzuciłam obojętne mi cześć i ruszyłam. Szybko zbiegłam po schodach sądowych i wyszłam na ogromny plac znajdujący się przed budynkiem. Ipod tak mnie kochał, że znów powędrował w moje ręce. Od razu znalazłam najlepszą piosenkę(KLIK) i szłam dalej. Tego dnia mijałam bardzo wiele znanych mi osób z mojej już dawnej szkoły. Postanowiłam zadzwonić do taty aby pogadać o tym obozie.

- Halo? Coś się stało córeczko?

- Hej. Nie spokojnie. Dzwonię do Ciebie z pewnym pytaniem.- Opowiedziałam tacie o wszystkim co mi mówiła Monika. Tato zgodził się bez zastanowienia, bo stwierdził, że przyda mi się odpoczynek po tym wszystkim co się w ostatnim czasie wydarzyło. Teraz tylko musiałam zadzwonić do mamy. Nie odbierała. Zadzwoniłam kolejny raz i również nic. Nie wiedziałam czy cos się stało. Postanowiłam szybko wrócić do domu. Miałam wielką nadzieję, że tam będzie cała i zdrowa.

*****
 
Szybko zaczęłam sprawdzać wszystkie pomieszczenia w domu. Obejrzałam cały dół i nic. Poszłam na górę. Łazienka... Gabinet... Mój pokój... Nic. Totalnie nic. została tylko sypialnia rodziców. Podeszłam powolnym krokiem i lekko uchyliłam drzwi. Jednak gdy zobaczyłam mamę ze swoim nowym facetem wparowałam tam jak opętana.
 
- Ola?! Co ty tu robisz?!- Pytała zmieszana matka przykrywając się kołdrą. Jej facet również.
 
- Jak mogłaś?! Jak mogłaś nam coś takiego zrobić?! Jeszcze przychodzisz tu z tym gnojem!
 
- Nie pozwalaj sobie koleżanko.- Przerwał mi mężczyzna.
 
- Nie jestem twoja koleżanką i nie wtrącaj się w ogóle!- Krzyknęłam do niego.

- Córeczko..- Mama zaczęła, ale tym razem ja przerwałam.

- Koniec. Po prostu koniec. Wyprowadzam się. I zapomnij, że zostanę z tobą. Nienawidzę Cię! Rozumiesz?!- Znów powiedziałam podniesionym głosem i ze łzami w oczach udałam się do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i wyjęłam swoje walizki. Szybko spakowałam wszystkie ubrania, kosmetyki i inne rzeczy bez których się nie da żyć.

Zniosłam je na dół i tam zabrałam z salonu jeszcze parę rzeczy. Gdy miałam już wychodzić matka za mną zbiegła. Coś zaczęła do mnie gadać, ale ja szybko wyszłam. Będąc jeszcze w pokoju zadzwoniłam po taksówkę. Gdy już byłam przed domem ona już stała. Wyszedł kierowca i schował moje bagaże. Wsiadłam do samochodu, a zaraz po mnie kierowca. Jechaliśmy w ciszy jednak po chwili mężczyzna przemówił.

- Wszystko dobrze panienko?

- A wyglądam jak by było dobrze?! Nie, nie jest dobrze. Rodzice się rozwodzą, zastałam matkę z kochankiem i jestem zakochana, ale nie mogę się przyznać.! Wszystko dobrze. Każdy marzy o takim życiu.- Mówiłam ze łzami w oczach.
___________________________________________________________________________________
Mamy 11 . !!
Trochę zawiodłam, bo tyle nie dodawałam, ale no bywa..:(
Mam nadzieję, że jednak nadal jest tu ktoś i czyta . :D

Pozdrawiam i zapraszam na mojego ask'a :http://ask.fm/sligstory/