piątek, 12 lipca 2013

VII.

Usiadłam na drugim końcu zimnej, drewnianej ławki i dopiero wtedy zobaczyłam, że jest to mój ojciec.

- Tata?! Co ty tu robisz?! Nie powinieneś być w pracy?!- Zapytałam zdenerwowana.

- Spokojnie kochanie..

- Ja mam być spokojna?! Mama mi pisze, że musicie być w pracy, a ty tutaj?! Gdzie jest mama co się dzieje?!

- Uspokój się!- Krzyknął tata co w sumie jakoś mnie uspokoiło.

- Ok. Powiesz mi co się dzieje?- Zapytałam już spokojniej.

- Nic się nie dzieje. Chciałem się tylko troszkę przewietrzyć.- Odpowiedział wstając z ławki i podchodząc bliżej brzegu.

- Tato... Znam Cię już szesnaście lat. Nie oszukasz mnie. Powiedz proszę.

- Jesteś za młoda skarbie na takie tematy. Nie martw się i idź do domu.

- Tato! Powiedz do cholery co się dzieje!

- Skoro tego chcesz...

- Nawet nie wiesz jak bardzo!

- Od około początku maja twoja matka często wychodziła z pracy. Niby do koleżanki czy na kawę i wiele innych powodów, ale tak naprawdę nie bywała w tych miejscach...

- Nie tato nie.. Chyba nie powiesz tego o czym myślę! Powiedziałam podchodząc do niego.

- Pewnego razu pojechałem za nią... Zatrzymała się na Osiedlu Dębowym i weszła do pierwszego bloku. Szedłem za nią. Poszła na ostatnie piętro i weszła do ostatnich drzwi. Przywitał ja młody, czarnowłosy mężczyzna. Nie było to zwykłe cześć, ale namiętny pocałunek. Udawałem, że o niczym nie wiem, starałem się zachowywać normalnie, ale nie mogę. Nie daję tak dalej rady. Nie mam pojęcia co zrobić.- Powiedział ojciec ze łzami w oczach.

Podeszłam bliżej niego i mocno przytuliłam. Tato poinformował mnie, że będzie spał u swojej siostry Anny. Byłam troszkę spokojniejsza, bo wiedziałam co się z nim dzieje, ale nadal nie wiedziałam gdzie jest mama. W ogóle nie miałam pojęcia co myśleć o tej całej zaistniałej sytuacji. Tato pojechał do siebie, a ja jeszcze zostałam. Chciałam pomyśleć nad tym wszystkim. Chciałam zebrać myśli. Nie wiedziałam kogo mam bardziej wspierać. Tato zdradzony, a mama z nami nieszczęśliwa. Nie sądziłam, że kiedykolwiek stanie się coś takiego w moim życiu. Wyjęłam telefon i napisałam do Moniki czy mogę u niej dzisiaj spać. Strasznie chciałam się komuś wyżalić. Zgodziła się. Wróciłam tylko do domu po jakieś ubrania i potrzebne rzeczy. Mamy jeszcze nie było.

*****


- Wchodź! Co się stało?! Nigdy do mnie nie przychodzisz o tej porze i bez wcześniejszego uprzedzenia.
 
- Przepraszam, ale nie dzieje się w moim życiu zbyt ciekawie.- Powiedziałam do przyjaciółki ze łzami nie tylko w oczach, ale już na policzkach. Monika nic nie mówiła tylko kazała mi iść do swojego pokoju. Szybko wbiegłam na górę mijając przy okazji Alana. Nie byłam w stanie nic do niego powiedzieć. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Usnęłam od razu. Obudziłam się rano, a w pokoju nikogo nie było. Mam nadzieję, że Monika się wyspała, bo z tego co zauważyłam byłam rozwalona na całym łóżku.
Założyłam czyste ubrania i zaliczyłam poranną toaletę. Zrobiłam wysokiego kucyka i wyszłam z pokoju. Czułam się nieswojo idąc samej po czyimś domu. Wprawdzie znałam każdy kąt, każdy zakamarek domu, ale wiedziałam, że jest Alan, i że mogą być rodzice Moniki. Zeszłam cichutko we frotowych skarpetkach po drewnianych schodach na dół i udałam się do kuchni. Tam zazwyczaj przebywa Monika i tym razem również tam była.
 
- Jak się czujesz?- Zapytała przytulając mnie.
 
- Bywało lepiej.- Odpowiedziałam tym samym gestem.
 
- Opowiesz mi co się stało czy wolisz o tym nie gadać.?
 
- No oczywiście. Musze się komuś wygadać.- Odpowiedziałam.
 
- To pójdziemy do salonu, ale najpierw zjemy śniadanie. Alan nam zrobił rogaliki z żółtym serem i do tego kakao.- Powiedziała Monika wskazując ręko na posiłek.
 
- Dobry gust.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
 
Wzięłyśmy swoje jedzenie i udałyśmy się do salonu. Byłyśmy w domu same, więc mogłam powiedzieć co mi leży na sercu.
 
- No nie gadaj! Twoja mam?! Jacie...
 
***********************************************************************************
So ... what do you think. ? . ;)
Nie jest długi, ale jest. Chciałam cos dodać przed wyjazdem i jest.
KTOŚ PISAŁ, ŻE NA ŁAWCE BĘDZIE ALAN, ALE JAK WIDAĆ... PŁEC TA SAMA, ALE OSOBA ZUPELNIE INNA.:)
 
I hope you like it . :*
 

7 komentarzy:

  1. A już myślałam, że to Alan, a jednak nie on. Biedulka Ola. Współczuje jej i jej tacie. Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  2. liiipa.. Ciekawe co będzie dalej...;*
    Świetny jest ;3
    Zapraszam do mnie: http://terrifydisaster.blogspot.com/
    Dopiero zaczynam i liczę na wsparcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy kolejny . ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno po 22 lipca.:)
      Jutro wyjeżdżam I wracam właśnie 22.:)
      Tego dnia mi się nie bd chciało, kolejnego się muszę rozpakować, więc nie mam w sumie pojęcia kiedy.:((

      Usuń
  4. współczuję bohaterce, bo jej rodzice się pewnie rozwiodą. Rozdział fajny chociaż trochę smutny

    OdpowiedzUsuń