niedziela, 22 września 2013

XXI.

KILKA DNI PÓŹNIEJ
 
Jak zwykle naszym porannym budzikiem był mój telefon. Wstałam niechętnie aby go wyłączyć i obudziłam Monikę. Udałam się do łazienki gdzie zrobiłam codzienną rutynę, a następnie wróciłam do pokoju. Obie z Moniką byłyśmy strasznie niewyspane, więc żadna z nas nic nie mówiła. Około godziny ósmej udałyśmy się pod pokój chłopaków. Miałyśmy nadzieję, że ich tam zastaniemy... Jednak nie. Nadal byli na holu, a opiekunowie prawili im kazanie. Po wejściu do holu na twarzy Alana jak i mojej pojawił się uśmiech. Byłam strasznie zadowolona, że mogę być z Alanem, jednak obawiałam się reakcji Kamila. Miałam wielką nadzieję, że zrozumie moją decyzję. Z racji tego, że chłopcy byli zajęci, razem z Moniką poszłyśmy na stołówkę. Wybrałyśmy sobie jedzenie i zajęłyśmy stolik.
 
- Nie wiesz co dzisiaj robimy?-Zapytałam zajadając się pomidorem.
 
- Ponoć mamy iść na plażę. Jest ciepło, więc bardzo mi to pasuje.- Odpowiedziała Monika.
 
 
Pokiwałam twierdząco głową i chciałam wziąć kolejny kawałek soczystego pomidora jednak ktoś zastawił moje oczy rękoma.
 
- Hmmmm... Ciekawe kto trzyma ręce na moich oczach.- Powiedziałam udając zamyśloną.
 
- Na pewno nie Twój wspaniały, świeżo upieczony chłopak.- Mówił ktoś ze zmienionym głosem.
 
- Ojej. No wielka szkoda... Jakoś to przeżyję.- Odpowiedziałam z uśmiechem. W tym momencie poczułam jak ktoś puszcza moje oczy. Już po chwili przede mną znalazł się mój chłopak i namiętnie pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek i szeroko się uśmiechnęła. Antek wraz z Alanem się do nas dosiedli i razem jedliśmy śniadanie dużo przy tym rozmawiając... To o szkole... To o zwierzętach. W sumie to każdy temat został poruszony przy naszym stoliku.
 
- Słuchajcie dzisiaj wyjątkowo się spotykamy o 14. Jak zwykle na holu i idziemy na plażę. Weźcie stroje kąpielowe i przygotujcie się na wysiłek.- Powiedziała pani przewodnik ze złowieszczym uśmiechem. Razem ze swoimi znajomymi zakończyliśmy śniadanie bardzo szybko aby mieć więcej czasu dla siebie w pokojach.
 
*****
 
- Słuchajcie za zadzwonię do taty i zaraz wracam.- Powiedziałam do przyjaciół i wyszłam na korytarz. Udałam się na kanapę blisko pokoju i wybrałam numer taty.
 
T: Halo? Co u Ciebie córeczko? Jak obóz fajnie? Jak ludzie?
 
O: Hej. Jest bardzo fajnie. Dzisiaj wybieramy się na plażę. A co u ciebie? jak się czujesz?
 
T: Jest ok. Matka o Ciebie pytała. Chciała się spotkać, ale nie wiem o co chodzi. Masz do niej zadzwonić jak najszybciej. A co u Moniki?
 
O: Ojej... Nie mam ochoty na rozmowę z nią, ale... U Moniki ok. Siedzi właśnie w pokoju z Alanem i Antkiem
 
T: Cieszę się, że dobrze się bawisz... Nie będę Ci zabierać więcej czasu. Baw się dobrze skarbie. Na razie.
 
O: Papa tato.
 
Wróciłam do swoich znajomych, którzy bawili się bardzo dobrze beze mnie. Dołączyłam do tej wspaniałej zabawy. Dawno nie spędziłam tak dobrze czasu. Niestety zbliżała się godzina wyjścia na plażę. Postanowiliśmy się przygotować.
 
*****
 
Na plaży bawiłam się wspaniale. Różne gry i zabawy pozwoliły się całej grupie bardziej zintegrować.  Nie obyło się również bez kąpieli w morzu oraz opalania się. Miałam wielką nadzieję, że w końcu uda mi się opalić moje strasznie blade nogi. Za nic w świecie nie byłam w stanie zmienić ich koloru. Jest jedna opcja zwana solarium, ale nie popieram tego typu zabiegu. Około godziny 18 zaczęliśmy się zbierać do hotelu. Wracaliśmy lasem, który był prześliczny.
Po powrocie znów w czwórkę sppotkaliśmy się w pokoju chłopaków. Ja zostałam jednak jeszcze w swoim pokoju, ponieważ chciałam porozmawiać z mamą. Znalałzam jej numer w kontaktach i nacisnęłam zieloną słuchawkę.

M:Witaj Oleńko. Dobrze, że dzwonisz. Próbowałam się z Tobą skontaktować jednak nie udało mi się.

O:Trzeba było dzwonić do mnie, a nie do taty... Zresztą. Co chciałaś.?

M: Kochanie nie wiem jak to przyjmiesz, ale...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No w końcu jest . !
Słuchajcie strasznie was przepraszam za tak cholernie długą nieobecność. Sama dokładnie nie wiem, który z wielu powodów jest tym odpowiednim...:(
Mam nadzieję, jednak, ze nie jesteście na mnie aż tak bardzo źli i mi to wybaczycie..;)

Jak myślicie co mama Oli chce jej powiedzieć?! Piszcie koniecznie... Może traficie..:)
Jeśli komuś się uda... Mogę wypromować jego bloga, ask'a, fp... Cokolwiek..:)
trzymam za was kciuki..:)
 p.s Nie wiem czy rozdział jest długi, ale gdyby miał być dłuższy, musiałabym zdradzić to co mama Oli chce jej powiedzieć.:)
Potrzymam was trochę w niepewności..:)


sobota, 7 września 2013

XX.

DZIEŃ TRZECI
 
Podniosłam się leniwie aby móc wyłączyć budzik. Z małymi trudnościami w końcu mi się udało. Dziś chciałam mieć więcej czasu na przygotowanie się, więc od razu wstałam. Obudziłam Monikę i poszłam do toalety. Jak zwykle poranna rutyna trwała około trzydziestu minut. Wróciłam do pokoju, a moja przyjaciółka jeszcze leżała w łóżku. Z racji tego, że strasznie trudno się ją budzi, weszłam na łóżko i zaczęłam po nim skakać. Monika nie była w stanie nie zareagować.
 
- Ała... Olka złaź z łózka.... No weź, bo Ci zaraz walnę.... Ok. Doigrałaś się.!- Krzyczała Monika jeszcze leżąc, jednak po chwili wstała. Zaczęłyśmy biegać po całym pokoju i krzyczeć jak opętane. Wbiegłam w końcu do łazienki gdzie miałam wolność.
 
 
- Dobra koniec tej zabawy! Ja tylko chciałam Cię obudzić Monia.
 
- Ha. Tylko obudzić?! Obudzić?! Myślałam, że mnie złamiesz! Spróbuj wyjść, a zginiesz.- Krzyczała triumfalnie.- Stwierdziłam, że raz kozie śmierć. Wyszłam z łazienki, a Monika znów leżała na łóżku. z tego co widziałam, nawet nie miała siły, aby wstać i mnie zabić. Podeszłam do szafy aby wziąć ubrania na dzień dzisiejszy, a Monika w tym czasie poszła do toalety. Nie wiedziałam za bardzo jak się ubrać więc postanowiłam wyjść na balkon. Odsunęłam żaluzje i ujrzałam totalną ulewę i wiatr. Przy zasłoniętych żaluzjach nic nie widać (logiczne:D), a deszcz do okna nie dosięga by móc go usłyszeć, więc żadna z nas nie wiedziała jaka jest pogoda. Otworzyłam drzwi balkonowe i poczułam zimny powiew wiatru. Jak szybko je otworzyłam to jeszcze szybciej zamknęłam. Tym razem otwierając szafę, wiedziałam co ubiorę. Była to zwykła, biała bluzka z długim rękawem z Gap'a i czarny dres z Adidas'a. Do tego czarnobiałe adidasy. Uczesałam się w kucyka i pościeliłam łóżko. Wzięłam telefon aby przejrzeć Instagrama. Usadowiłam się na fotelu pod oknem i czekałam na Monikę, jednak szybciej spotkałam się z Alanem i Antkiem, którzy właśnie do nas przyszli. Zaraz po nich zjawiła się Monika ubrana bardzo podobnie do mnie.
 
Wszyscy razem poszliśmy na śniadanie. Moja przyjaciółka szła z Alanem, a ja zostałam z Antkiem. Oboje czuliśmy się skrępowani tą sytuacją, jednak chłopak w końcu się odezwał.
 
- Słuchaj Ola... Nie układało się między nami zbyt dobrze, ale... Ale ja nic do Ciebie nie mam. Wiem bardzo dobrze, ze będzie Ci w to trudno uwierzyć, ale to wszystko było pod wpływem osób z klasy... Ja Cię zawszę lubiłem...
 
- Dobra... Wiesz Twoje zachowanie nie było zbyt fajne. Wiem, że byłeś pod wpływem głównie Nikoli i Sandry, ale wydaje mi się, że.... Że jakoś się dogadamy.- Końcówkę powiedziałam już z uśmiechem, który po chwili pojawił się również na twarzy Antka.
 
- Uff... Nawet nie wiesz jak się cieszę.- Powiedział chłopak i nagle ni z gruszki ni z pietruszki mnie mocno przytulił. Odwzajemniłam ten wspaniały gest. 
Po króciutkiej chwili uścisk się rozluźnił. Byłam w stu procentach pewna, że to Antek mnie już puszcza, jednak myliłam się. Zostałam odepchnięta od chłopaka przez Alana. Kuzyn Moniki od razu wystartował do przyjaciela z pięściami. Razem z Moniką chciałyśmy ich powstrzymać, jednak nie dawałyśmy rady. Na nasze nieszczęście korytarzem szli nasi wychowankowie. Dopiero im się udało powstrzymać chłopaków. Nasi opiekunowie oczywiście wyciągną z tego konsekwencje, ale dopiero po śniadaniu.
 
*****
 
Przy naszym stoliku była straszna cisza, a każdy kto z naszej grupy obok nas przechodził, dziwnie się patrzył. Jak zwykle dorośli rozmawiają zbyt głośno i wszyscy o wszystkim wiedzą. Od czasu do czasu spoglądałam na resztę przy naszym stoliku, jednak każdy z nich miał nos w swoim talerzu. Po skończonym posiłku opiekunowie poprosili wszystkich na hol.
 
- Zapraszam na środek Alana i Antka.- Powiedziała pani Kasia.
 
- Jak zapewne już wszyscy wiecie, chłopcy się pobili. Nie wiemy z jakiej przyczyny, a żaden nie chce nic powiedzieć, więc nie będziemy naciskać. Z racji tego, ze nie wiemy kto zaczął... Oboje dostaniecie karę. Przez cały dzisiejszy dzień będziecie siedzieć na holu. Poprosimy obsługę aby was pilnowali. Nie będziecie uczestniczyć w zajęciach jakie przygotowaliśmy na deszczowy dzień. Jeśli do wieczora nie przemyślicie niczego i nie wyjaśnicie choćby sobie nawzajem o co chodzi... Poinformujemy waszych rodziców. Zapraszam teraz wszystkich na salę, a wy chłopcy zostajecie.- Dodał pan Arek.
 
*****
 
Czas mijał bardzo szybko. Nawet nie wiem kiedy na zegarze wybiła godzina czternasta, która nie oznaczała nic innego jak obiad. Całą grupą poszliśmy na stołówkę. Chłopcy również mieli chwilę przerwy w odbywaniu kary. Znów była cisza. Nawet my z Moniką jakoś nie miałyśmy ochoty na rozmowę.
Po obiedzie poszliśmy na ciąg dalszy atrakcji w czasie brzydkiej pogody. Czas leciał tak szybko jak by go ktoś gonił. Zresztą wiadomo, że co dobre szybko się kończy.
W końcu nadszedł wieczór. Razem z Moniką w ciszy wróciłyśmy do pokoju. Wieczorna toaleta poszłam na wyjątkowo szybko. Poszłyśmy do łózka choć nie byłyśmy zmęczone. Ja posmarowałam sobie kostkę, bo mnie strasznie bolała, a Monia podłączyła telefon aby się ładował. Położyłyśmy się przy świetle aż w końcu zapytałam...
 
- Nie wiesz może o co Alanowi chodziło.?
 
- Wiesz... Ja nie jestem pewna... No w sumie to... On po prostu... Może niekoniecznie tak.... On Cię kocha.!- Krzyknęła wręcz. Z radości zaczęłam krzyczeć i przytulać Monikę. Szybko wyszłam na korytarz i pobiegłam na hol do chłopaków, którzy musza tam siedzieć aż do północy. Antek już spał, więc jeden problem z głowy. Stałam za rogiem i obserwowałam Alana. Bałam się podejść, ale musiałam. Nie mogłam zmarnować takiej okazji. Szybkim krokiem podeszłam do chłopaka, a on wstał.
 
- Co ty tu rob...- Nie dokończył, ponieważ zajęłam go pocałunkiem.
 
- Ja też Cię kocham.- Powiedziałam do chłopaka i mocno go przytuliłam.
 
- Skąd ty wiesz, ze ja...
 
- Nieważne... - Odpowiedziałam chłopakowi i tym razem on mnie pocałował, ale nagle przestał. Wyglądał jak by się opamiętał i już mnie nie kochał. Nie będę ukrywała, że strasznie się przestraszyłam. Alan zrobił krok w tył... Uklęknął i powiedział...
 
- Czy ty Aleksandro Troc zechcesz być moją dziewczyną?-  Zapytał bardzo poważnie.
 
- Oczywiście.- Odpowiedziałam tym samym tonem. Pożegnalny buziak i wróciłam do pokoju. Opowiedziałam wszystko Monice i poszłyśmy spać.
___________________________________________________________________________________
Słuchajcie nie będę pisała czemu wróciłam, bo to prywatna sprawa etc, ale mam nadzieję, ze się cieszycie..:)
 
Piszcie koniecznie co sądzicie o tym rozdziale..
Wydaje mi się, ze na tak wspaniały powrót jest ok..:))
 
Pozdrawiam i zapraszam do czytania..:)
 
jeśli chcecie o coś zapytać... Piszcie na ask.fm/sligstory  <--- Odpowiem na każde możliwe pytanie.;)