sobota, 8 lutego 2014

!!!!!

Słuchajcie pojawiają się pytania typu: KIEDY KOLEJNY, DODASZ JAKIŚ ROZDZIAŁ...
Ja tego bloga zakończyłam i nie pojawi się tu w 99% nigdy rozdział. Więc nie piszecie więcej takich pytań:)
Jest mi baaaaaardzo miło, że Wam się podoba ten blog i chcecie więcej, bo wiem, ze moja praca się opłaca, ale raczej nic tu nie dodam. Mam innego bloga, na którym chce się skupić, a jak na razie nie mam ochoty i pomysłu na kolejnego bloga z opowiadaniem:(

Pozdrawiam <33333

niedziela, 22 września 2013

XXI.

KILKA DNI PÓŹNIEJ
 
Jak zwykle naszym porannym budzikiem był mój telefon. Wstałam niechętnie aby go wyłączyć i obudziłam Monikę. Udałam się do łazienki gdzie zrobiłam codzienną rutynę, a następnie wróciłam do pokoju. Obie z Moniką byłyśmy strasznie niewyspane, więc żadna z nas nic nie mówiła. Około godziny ósmej udałyśmy się pod pokój chłopaków. Miałyśmy nadzieję, że ich tam zastaniemy... Jednak nie. Nadal byli na holu, a opiekunowie prawili im kazanie. Po wejściu do holu na twarzy Alana jak i mojej pojawił się uśmiech. Byłam strasznie zadowolona, że mogę być z Alanem, jednak obawiałam się reakcji Kamila. Miałam wielką nadzieję, że zrozumie moją decyzję. Z racji tego, że chłopcy byli zajęci, razem z Moniką poszłyśmy na stołówkę. Wybrałyśmy sobie jedzenie i zajęłyśmy stolik.
 
- Nie wiesz co dzisiaj robimy?-Zapytałam zajadając się pomidorem.
 
- Ponoć mamy iść na plażę. Jest ciepło, więc bardzo mi to pasuje.- Odpowiedziała Monika.
 
 
Pokiwałam twierdząco głową i chciałam wziąć kolejny kawałek soczystego pomidora jednak ktoś zastawił moje oczy rękoma.
 
- Hmmmm... Ciekawe kto trzyma ręce na moich oczach.- Powiedziałam udając zamyśloną.
 
- Na pewno nie Twój wspaniały, świeżo upieczony chłopak.- Mówił ktoś ze zmienionym głosem.
 
- Ojej. No wielka szkoda... Jakoś to przeżyję.- Odpowiedziałam z uśmiechem. W tym momencie poczułam jak ktoś puszcza moje oczy. Już po chwili przede mną znalazł się mój chłopak i namiętnie pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek i szeroko się uśmiechnęła. Antek wraz z Alanem się do nas dosiedli i razem jedliśmy śniadanie dużo przy tym rozmawiając... To o szkole... To o zwierzętach. W sumie to każdy temat został poruszony przy naszym stoliku.
 
- Słuchajcie dzisiaj wyjątkowo się spotykamy o 14. Jak zwykle na holu i idziemy na plażę. Weźcie stroje kąpielowe i przygotujcie się na wysiłek.- Powiedziała pani przewodnik ze złowieszczym uśmiechem. Razem ze swoimi znajomymi zakończyliśmy śniadanie bardzo szybko aby mieć więcej czasu dla siebie w pokojach.
 
*****
 
- Słuchajcie za zadzwonię do taty i zaraz wracam.- Powiedziałam do przyjaciół i wyszłam na korytarz. Udałam się na kanapę blisko pokoju i wybrałam numer taty.
 
T: Halo? Co u Ciebie córeczko? Jak obóz fajnie? Jak ludzie?
 
O: Hej. Jest bardzo fajnie. Dzisiaj wybieramy się na plażę. A co u ciebie? jak się czujesz?
 
T: Jest ok. Matka o Ciebie pytała. Chciała się spotkać, ale nie wiem o co chodzi. Masz do niej zadzwonić jak najszybciej. A co u Moniki?
 
O: Ojej... Nie mam ochoty na rozmowę z nią, ale... U Moniki ok. Siedzi właśnie w pokoju z Alanem i Antkiem
 
T: Cieszę się, że dobrze się bawisz... Nie będę Ci zabierać więcej czasu. Baw się dobrze skarbie. Na razie.
 
O: Papa tato.
 
Wróciłam do swoich znajomych, którzy bawili się bardzo dobrze beze mnie. Dołączyłam do tej wspaniałej zabawy. Dawno nie spędziłam tak dobrze czasu. Niestety zbliżała się godzina wyjścia na plażę. Postanowiliśmy się przygotować.
 
*****
 
Na plaży bawiłam się wspaniale. Różne gry i zabawy pozwoliły się całej grupie bardziej zintegrować.  Nie obyło się również bez kąpieli w morzu oraz opalania się. Miałam wielką nadzieję, że w końcu uda mi się opalić moje strasznie blade nogi. Za nic w świecie nie byłam w stanie zmienić ich koloru. Jest jedna opcja zwana solarium, ale nie popieram tego typu zabiegu. Około godziny 18 zaczęliśmy się zbierać do hotelu. Wracaliśmy lasem, który był prześliczny.
Po powrocie znów w czwórkę sppotkaliśmy się w pokoju chłopaków. Ja zostałam jednak jeszcze w swoim pokoju, ponieważ chciałam porozmawiać z mamą. Znalałzam jej numer w kontaktach i nacisnęłam zieloną słuchawkę.

M:Witaj Oleńko. Dobrze, że dzwonisz. Próbowałam się z Tobą skontaktować jednak nie udało mi się.

O:Trzeba było dzwonić do mnie, a nie do taty... Zresztą. Co chciałaś.?

M: Kochanie nie wiem jak to przyjmiesz, ale...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No w końcu jest . !
Słuchajcie strasznie was przepraszam za tak cholernie długą nieobecność. Sama dokładnie nie wiem, który z wielu powodów jest tym odpowiednim...:(
Mam nadzieję, jednak, ze nie jesteście na mnie aż tak bardzo źli i mi to wybaczycie..;)

Jak myślicie co mama Oli chce jej powiedzieć?! Piszcie koniecznie... Może traficie..:)
Jeśli komuś się uda... Mogę wypromować jego bloga, ask'a, fp... Cokolwiek..:)
trzymam za was kciuki..:)
 p.s Nie wiem czy rozdział jest długi, ale gdyby miał być dłuższy, musiałabym zdradzić to co mama Oli chce jej powiedzieć.:)
Potrzymam was trochę w niepewności..:)


sobota, 7 września 2013

XX.

DZIEŃ TRZECI
 
Podniosłam się leniwie aby móc wyłączyć budzik. Z małymi trudnościami w końcu mi się udało. Dziś chciałam mieć więcej czasu na przygotowanie się, więc od razu wstałam. Obudziłam Monikę i poszłam do toalety. Jak zwykle poranna rutyna trwała około trzydziestu minut. Wróciłam do pokoju, a moja przyjaciółka jeszcze leżała w łóżku. Z racji tego, że strasznie trudno się ją budzi, weszłam na łóżko i zaczęłam po nim skakać. Monika nie była w stanie nie zareagować.
 
- Ała... Olka złaź z łózka.... No weź, bo Ci zaraz walnę.... Ok. Doigrałaś się.!- Krzyczała Monika jeszcze leżąc, jednak po chwili wstała. Zaczęłyśmy biegać po całym pokoju i krzyczeć jak opętane. Wbiegłam w końcu do łazienki gdzie miałam wolność.
 
 
- Dobra koniec tej zabawy! Ja tylko chciałam Cię obudzić Monia.
 
- Ha. Tylko obudzić?! Obudzić?! Myślałam, że mnie złamiesz! Spróbuj wyjść, a zginiesz.- Krzyczała triumfalnie.- Stwierdziłam, że raz kozie śmierć. Wyszłam z łazienki, a Monika znów leżała na łóżku. z tego co widziałam, nawet nie miała siły, aby wstać i mnie zabić. Podeszłam do szafy aby wziąć ubrania na dzień dzisiejszy, a Monika w tym czasie poszła do toalety. Nie wiedziałam za bardzo jak się ubrać więc postanowiłam wyjść na balkon. Odsunęłam żaluzje i ujrzałam totalną ulewę i wiatr. Przy zasłoniętych żaluzjach nic nie widać (logiczne:D), a deszcz do okna nie dosięga by móc go usłyszeć, więc żadna z nas nie wiedziała jaka jest pogoda. Otworzyłam drzwi balkonowe i poczułam zimny powiew wiatru. Jak szybko je otworzyłam to jeszcze szybciej zamknęłam. Tym razem otwierając szafę, wiedziałam co ubiorę. Była to zwykła, biała bluzka z długim rękawem z Gap'a i czarny dres z Adidas'a. Do tego czarnobiałe adidasy. Uczesałam się w kucyka i pościeliłam łóżko. Wzięłam telefon aby przejrzeć Instagrama. Usadowiłam się na fotelu pod oknem i czekałam na Monikę, jednak szybciej spotkałam się z Alanem i Antkiem, którzy właśnie do nas przyszli. Zaraz po nich zjawiła się Monika ubrana bardzo podobnie do mnie.
 
Wszyscy razem poszliśmy na śniadanie. Moja przyjaciółka szła z Alanem, a ja zostałam z Antkiem. Oboje czuliśmy się skrępowani tą sytuacją, jednak chłopak w końcu się odezwał.
 
- Słuchaj Ola... Nie układało się między nami zbyt dobrze, ale... Ale ja nic do Ciebie nie mam. Wiem bardzo dobrze, ze będzie Ci w to trudno uwierzyć, ale to wszystko było pod wpływem osób z klasy... Ja Cię zawszę lubiłem...
 
- Dobra... Wiesz Twoje zachowanie nie było zbyt fajne. Wiem, że byłeś pod wpływem głównie Nikoli i Sandry, ale wydaje mi się, że.... Że jakoś się dogadamy.- Końcówkę powiedziałam już z uśmiechem, który po chwili pojawił się również na twarzy Antka.
 
- Uff... Nawet nie wiesz jak się cieszę.- Powiedział chłopak i nagle ni z gruszki ni z pietruszki mnie mocno przytulił. Odwzajemniłam ten wspaniały gest. 
Po króciutkiej chwili uścisk się rozluźnił. Byłam w stu procentach pewna, że to Antek mnie już puszcza, jednak myliłam się. Zostałam odepchnięta od chłopaka przez Alana. Kuzyn Moniki od razu wystartował do przyjaciela z pięściami. Razem z Moniką chciałyśmy ich powstrzymać, jednak nie dawałyśmy rady. Na nasze nieszczęście korytarzem szli nasi wychowankowie. Dopiero im się udało powstrzymać chłopaków. Nasi opiekunowie oczywiście wyciągną z tego konsekwencje, ale dopiero po śniadaniu.
 
*****
 
Przy naszym stoliku była straszna cisza, a każdy kto z naszej grupy obok nas przechodził, dziwnie się patrzył. Jak zwykle dorośli rozmawiają zbyt głośno i wszyscy o wszystkim wiedzą. Od czasu do czasu spoglądałam na resztę przy naszym stoliku, jednak każdy z nich miał nos w swoim talerzu. Po skończonym posiłku opiekunowie poprosili wszystkich na hol.
 
- Zapraszam na środek Alana i Antka.- Powiedziała pani Kasia.
 
- Jak zapewne już wszyscy wiecie, chłopcy się pobili. Nie wiemy z jakiej przyczyny, a żaden nie chce nic powiedzieć, więc nie będziemy naciskać. Z racji tego, ze nie wiemy kto zaczął... Oboje dostaniecie karę. Przez cały dzisiejszy dzień będziecie siedzieć na holu. Poprosimy obsługę aby was pilnowali. Nie będziecie uczestniczyć w zajęciach jakie przygotowaliśmy na deszczowy dzień. Jeśli do wieczora nie przemyślicie niczego i nie wyjaśnicie choćby sobie nawzajem o co chodzi... Poinformujemy waszych rodziców. Zapraszam teraz wszystkich na salę, a wy chłopcy zostajecie.- Dodał pan Arek.
 
*****
 
Czas mijał bardzo szybko. Nawet nie wiem kiedy na zegarze wybiła godzina czternasta, która nie oznaczała nic innego jak obiad. Całą grupą poszliśmy na stołówkę. Chłopcy również mieli chwilę przerwy w odbywaniu kary. Znów była cisza. Nawet my z Moniką jakoś nie miałyśmy ochoty na rozmowę.
Po obiedzie poszliśmy na ciąg dalszy atrakcji w czasie brzydkiej pogody. Czas leciał tak szybko jak by go ktoś gonił. Zresztą wiadomo, że co dobre szybko się kończy.
W końcu nadszedł wieczór. Razem z Moniką w ciszy wróciłyśmy do pokoju. Wieczorna toaleta poszłam na wyjątkowo szybko. Poszłyśmy do łózka choć nie byłyśmy zmęczone. Ja posmarowałam sobie kostkę, bo mnie strasznie bolała, a Monia podłączyła telefon aby się ładował. Położyłyśmy się przy świetle aż w końcu zapytałam...
 
- Nie wiesz może o co Alanowi chodziło.?
 
- Wiesz... Ja nie jestem pewna... No w sumie to... On po prostu... Może niekoniecznie tak.... On Cię kocha.!- Krzyknęła wręcz. Z radości zaczęłam krzyczeć i przytulać Monikę. Szybko wyszłam na korytarz i pobiegłam na hol do chłopaków, którzy musza tam siedzieć aż do północy. Antek już spał, więc jeden problem z głowy. Stałam za rogiem i obserwowałam Alana. Bałam się podejść, ale musiałam. Nie mogłam zmarnować takiej okazji. Szybkim krokiem podeszłam do chłopaka, a on wstał.
 
- Co ty tu rob...- Nie dokończył, ponieważ zajęłam go pocałunkiem.
 
- Ja też Cię kocham.- Powiedziałam do chłopaka i mocno go przytuliłam.
 
- Skąd ty wiesz, ze ja...
 
- Nieważne... - Odpowiedziałam chłopakowi i tym razem on mnie pocałował, ale nagle przestał. Wyglądał jak by się opamiętał i już mnie nie kochał. Nie będę ukrywała, że strasznie się przestraszyłam. Alan zrobił krok w tył... Uklęknął i powiedział...
 
- Czy ty Aleksandro Troc zechcesz być moją dziewczyną?-  Zapytał bardzo poważnie.
 
- Oczywiście.- Odpowiedziałam tym samym tonem. Pożegnalny buziak i wróciłam do pokoju. Opowiedziałam wszystko Monice i poszłyśmy spać.
___________________________________________________________________________________
Słuchajcie nie będę pisała czemu wróciłam, bo to prywatna sprawa etc, ale mam nadzieję, ze się cieszycie..:)
 
Piszcie koniecznie co sądzicie o tym rozdziale..
Wydaje mi się, ze na tak wspaniały powrót jest ok..:))
 
Pozdrawiam i zapraszam do czytania..:)
 
jeśli chcecie o coś zapytać... Piszcie na ask.fm/sligstory  <--- Odpowiem na każde możliwe pytanie.;)
 


sobota, 31 sierpnia 2013

XIX.

DZIEŃ DRUGI.
 
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie byłam pewna czy nadal znajduję się w pięknej krainie zwanej snem czy wróciłam do szarej i męczącej mnie rzeczywistości. Podniosłam moje ciężkie powieki i od razu je zamknęłam. Światło, która wpadało zza okna było zbyt mocne by móc normalnie patrzeć. Położyłam swoje dłonie na twarz i wstałam. Podeszłam do drzwi i przekręciłam klucz. Drzwi się nagle otworzyły przez co zostałam uderzona w głowę. Strasznie mnie bolało, więc odwróciłam się na pięcie i poszłam dalej do łóżka. Zaraz obok nas znaleźli się chłopcy. Przyszli nas poinformować, że za 30 minut jest śniadanie. Oczywiście zostałam przeproszona, ale nie było za co. W końcu to takie normalne, że wchodząc uderza się kogoś w głowę.
Dopiero po chwili doszło do mnie co tak na prawdę się dzieje. Wstałam szybko z łózka i zaczęłam nerwowo otwierać walizkę. Musiałam się wykąpać , więc czasu dużo nie miałam. Obudziłam jeszcze Monikę, który twardo spała i poszłam do łazienki. Starałam się opuścić łazienkę najszybciej jak mogłam aby Monika również zdążyła.
 
*****
 
Na pierwszy posiłek, który jest najważniejszy, wzięłam małą bułeczkę, parówkę i średniego pomidora. Uwielbiałam takie śniadania dlatego tutaj też go sobie nie odmówiłam. Cała nasza kolonia była już podzielona na grupki i w takich siadaliśmy przy stolikach. Zapewne domyślacie się jak wyglądała moja.
Zajęliśmy stolik w samym rogu sali. Był tam spokój i przynajmniej mogliśmy sobie porozmawiać.
 
- Wiecie może co dzisiaj robimy.?- Zapytał Antek.
 
- Hahaha. Nie.- Powiedziała Monika.
 
- Zapewne nas o tym poinformują.- Odpowiedział Alan.
 
Ja się delektowałam swoim posiłkiem i słuchałam moich znajomych kiedy nagle mój telefon zawibrował. Wyjęłam go szybko z kieszeni i okazało się, że dostałam wiadomość. Kliknęłam otwórz i ukazał mi się taki napis :
 
,, Czekam z wielką niecierpliwością aż wrócisz. Tęsknię, a moje uczucia wciąż rosną. Nie mogę się doczekać aż znów cię zobaczę. <3"
 
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Może to tylko żarty? Tak na pewno! Przecież nie mógł mi napisać takiej wiadomości po kilku dniach znajomości. Szybko schowałam telefon i wróciłam do posiłku. Starałam się zapomnieć o tej całej wiadomości. 
Większość osób była już po śniadaniu jednak w naszej grupie nikt się nie śpieszył. Podczas dalszego spożywania posiłku, podeszła do nas pani przewodnik.
 
- Słuchajcie moi kochani. Spotykamy się o 10 na holu i idziemy pozwiedzać trochę miasto. Weźcie drobne, bo trzeba kupić bilety na prom i ewentualnie jak chcecie sobie coś kupić. Po obiedzie idziemy na plażę, więc szykujcie się na konkursy.- Kobieta uśmiechnęła się i odeszła.
 
*****
 
Miasto było wspaniałe. Zadbane i straszne okupowane przez turystów. Zresztą nie dziwie się, ze jest tu tyle ludzi skoro jest tu tak wspaniale. Na sam początek poszedł prom. Wszyscy podbiegali do barierek, bo najlepsze widoki i w ogóle, jednak ja udałam się w głąb promu, ponieważ zbyt boję się wody aby móc stać tak blisko. Gdy już stanęliśmy na ziemi, udaliśmy się na promenadę. Tam mieliśmy dwie godziny dla siebie. Na samym początku razem ze swoimi znajomymi obejrzeliśmy wszystkie takie stragany z pamiątkami i z jakimiś duperelami, które jak na razie mało nas obchodziły. Z racji tego, ze została nam jeszcze godzinka, udaliśmy się do smażalni ryb. Do hotelu wracaliśmy wspaniałym lasem, który ciągnął się wzdłuż głównej ulicy.
 
*****
 
Popołudnie spędziliśmy wspaniale. Ciekawe konkursy ze wspaniałymi nagrodami zajęły nam wiele czasu. Na plaży nie obeszło się bez gotowanej kukurydzy, lodów, a przede wszystkim bez kąpieli w naszym wspaniałym Bałtyku. Cała nasza kolonia wpakowała się do wody. Aż trudno było nas z tamtą wyciągnąć. Razem z Moniką chciałyśmy się zrelaksować, więc poszłyśmy do najbliższego straganu i kupiłyśmy sobie materace. Wbiegłyśmy do wody i szybko się na nich ułożyłyśmy. W tym miejscu gdzie rozłożyła się cała nasza grupa, nie było obaw, że ktoś gdzieś odpłynie. Licząc jakieś 6 metrów od morza, znajdowała się górka piasku naniesiona przez fale. Ciągła się w obie strony plaży.
Około godziny 17 zaczęliśmy się zbierać. Woda robiła się zimna, a o 19 jest kolacja. Bardzo szybko wróciliśmy do hotelu. Mieliśmy pół godzinki dla siebie, a następnie wieczorny posiłek. Aby nam się nie nudziło, organizatorzy zapewnili nam wieczór pełen kolejnych atrakcji, jednak nie poszło po ich myśli. Chcieli oni bowiem aby było ognisko, jednak po kolacji nikt nie był głodny. Większość grupy zdecydowała, że odbędzie się konkurs talentów. Strasznie zaczęłam się denerwować, bo boję się występować solo. Nie wiedziałam nawet co im pokazać. Zdecydowałam jednak, że zaprezentują to, w czym czuje się najlepiej - taniec. Zatańczyłam do piosenki, którą kiedyś przez przypadek znalazłam w Internecie (KLIK). Zatańczyłam lirycal jazz, bo przed wyjazdem często ćwiczyłam ten styl. Tańczyłam jako ostatnia, więc zaraz po moim występie, udaliśmy się do pokoi. Zaliczyłyśmy z Monią wieczorna toaletę. Była godzina 23.07 kiedy położyłyśmy się do łóżka.
___________________________________________________________________________________________________________________

 
Słuchajcie nie wiem czy wam się podoba czy nie, ale uwierzcie mi, ze weny nie miałam totalnie..:( Wydaje mi się jednak, ze az taki okropny to on nie jest..:)
Postaram się napisac coś w niedzielę, ale jak ten dzień będzie wyglądał...
Jedna wielka zagadka.:)
 
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na : ask.fm/sligstory <---Strasznie nudno, więc spamujcie..:)

 


wtorek, 27 sierpnia 2013

XVIII.

Zapięłam pasy i samochód ruszył. Byłam strasznie podekscytowana, więc jak najszybciej chciałam się znaleźć obok moich przyjaciół. Niestety podczas drogi napotkały nas małe korki. Bałam się, że nie zdążymy na czas. Wyjęłam telefon i napisałam wiadomość do Moniki.

O: Hej. Słuchaj są małe korki i mogę się troszkę spóźnić. Nie odjeżdżajcie beze mnie.:)

Schowałam telefon, a korek nadal się nie ruszył. Myślałam, że mnie w tym aucie rozsadzi z nerwów.  Z racji tego, że było już blisko, postanowiłam wziąć walizkę i iść na nogach. Razem z tatą wysiedliśmy aby ją wyjąć z bagażnika. Pożegnałam się z ojczulkiem i na tyle ile siły mi pozwoliły, pobiegłam. Już po około 5 minutach znalazłam się w odpowiednim miejscu.

- Boże, a ty auta laska nie masz?- Zapytała Monika, a ja starałam się uspokoić oddech.

- Ma... Mam, ale... Ale były straszne korki, więc postanowiłam iść na nogach.- Odpowiedziałam dysząc. Przywitałam się z Moniką i Alanem, ale został jeszcze... Antek. Nie lubiliśmy się. To znaczy ja nic do niego nie miałam, ale on... Sami wiecie. Tak jak reszta klasy.

- Hej.- Powiedział zmieszany.

- Hej.- Zupełnie nie wiedziałam jak powinnam postępować w takiej sytuacji. Czy jakoś zagadać czy może lepiej nie, bo mnie wyśmieje. No cóż zobaczymy co czas pokaże.

*****
 
Nie mam pojęcia dlaczego szlam na miejsce zbiórki skoro jadąc autem i stojąc w tym korku również bym zdążyła. Autokar był strasznie długo sprawdzany przez policję, a następnie sam trafił na korek. Po włożeniu walizek można było od razu zająć miejsca w autokarze. Mi w sumie obojętnie gdzie miałabym siedzieć, ale Alan się uparł, że siądziemy na samiutkim końcu. Autokar był chyba czterdziestoosobowy, a nas jechało mniej, więc na końcu mieliśmy całe pięć miejsc dla nas. Monika siedziała pod oknem, potem ja, Alan i Antek. Miejsce pod drugim oknem było przeznaczone na nasze torby. Razem z Moniką zaczęłyśmy słuchać muzyki, a chłopcy o czymś gadali. Postanowiłam, że poczytam jeszcze książkę, którą wzięłam ze sobą na wypadek nudy. Poprosiłam Alana o torbę, ale podał mi ją Antek co wydało się dziwne.
 
- Dzięki.- Powiedziałam po odebraniu bagażu.
 
Wyjęłam książkę i otworzyłam na samym początku. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam czytać.
,,... wokół była ciemność. I wody. Gęste, ciepłe, śluzowate. Dziecko tańczyło wśród spokojne i bezpieczne, lekkie i zwinne...". Dzisiejsza lektura strasznie mnie wciągnęła. Nawet nie wiem kiedy ze strony siódmej znalazłam się na setnej. Była niesamowita. Ten język jakim została napisana no i sama fabuła... Zakochałam się od pierwszego wersu.
 
Mijały minuty, godziny... Zaczynałam się powoli nudzić. Zostało nam jeszcze około 8 godzin drogi. Część osób usnęła. W naszym gronie tylko Monika. Mi również chciało się spać, ale dobrze wiedziałam, że sen nie nastąpi. Przypomniałam sobie, że ostatnio jak biegałam z Kamilem, wymieniliśmy się numerami. Weszłam szybko w ikonkę wiadomości i wybrałam odpowiedni numer.
 
O: Help!.:( Umieram z nudów. Jeszcze nam zostało 8 godzin jazdy. W autokarze jest strasznie gorąco, ale kierowca klimy nie włączy. Co u Ciebie.? :)
 
Nie otrzymywałam wiadomości zwrotnej przez długi czas. Myślałam, że chłopak się na mnie obraził, ale raczej nie miał powodów. Może coś mu się stało... Nie na pewno miał pracę.  Po trzydziestu minutach ciągłego wyczekiwania na wiadomość, w końcu ją dostałam.
 
K: Przepraszam, ze teraz piszę. Poradzisz sobie. Zresztą jesteś straszną śmieszką, więc myślałem, że raczej będzie tam wesoło. Jak jemu się zrobi gorąco to na pewno załączy .:D U mnie nic ciekawego. Właśnie zaczęło padać. Mam nadzieję, że przejdzie, bo przyjeżdża moja rodzina i chcemy zrobić grilla. Trzymam kciuki i życzę fajnego obozu. Czekam niecierpliwie aż znów Cię zobaczę. <3.
 
Bardzo ucieszyła mnie wiadomość od Kamila. Jednak obawiałam się, ze on nie traktuje naszej znajomości jako znajomość. Po tym jak się zachowywał i w ogóle wywnioskowałam, ze chodzi mu o coś więcej. Po powrocie muszę koniecznie z nim o tym porozmawiać.
 
O: Śmieszką jestem, ale jakoś tak no dziwnie jest. Mam nadzieję, że to się zmieni. :D Miłego dnia z rodziną.:) Do zobaczenia.:) Musimy się koniecznie spotkać jak wrócę. Na razie.;)
 
K: Czekam.:)
 
Schowałam telefon do torby razem z książką. Moje oczy były lekko zmęczone od tego ciągłego wpatrywania się w małe, czarne literki. Podczas krótkiej wymiany zdań z Kamilem chłopcy zdążyli już usnąć. Podniosłam się z fotela w celu odłożenia torby na siedzenia pod oknem, jednak obawiałam się, że obudzę chłopców. Miałam niezły tor przeszkód podczas tej strasznie krótkiej drogi. Na szczęście nikt się nie obudził. Poszłam jeszcze do kierownika wycieczki aby zapytać kiedy będzie jakiś postój. Od czterech i pół godziny nie było żadnego postoju, a ja niestety go potrzebowałam. Okazało się, że właśnie ma on nastąpić. Poszłam na koniec aby obudzić moich znajomych. Poinformowałam ich co się dzieje, ale wątpię aby wiedzieli co ja do nich mówię.
 
*****
 
Przerwa trwała trzydzieści minut. Wszyscy wróciliśmy do autokaru. Czekało nas jeszcze osiem godzin drogi. Powiem szczerze, że w tej części drogi było o wiele ciekawiej. Każdy się już rozkręcił no i większość się wyspała. Nie można było wyłapać chwili ciszy. Cały czas jakieś rozmowy, śmiechy... To uwielbiałam w czasie drogi.
Antek zaproponował abyśmy w cos pograli. Każdy z nas bez wahania się zgodził. Wypadła gra : Skojarzenia. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak długo można w to grać. Przechodziliśmy z tematu na temat... Nic się nie trzymało kupy, ale najważniejsze jest to, że miło spędziliśmy ze sobą czas... Wszyscy.
 
*****
 
- Moi kochani. Niestety nasza długa, ale mam nadzieję przyjemna podróż się kończy. Dojechaliśmy na miejsce. Zaraz odbierzecie swoje bagaże, a następnie poczekajcie w holu hotelu.- Powiedziała pani przewodnik.  Tak jak prosiła, tak zrobiliśmy. Pani przewodnik wyjęła kartkę z podziałem osób na pokoje i w takiej kolejności dostawaliśmy klucze. Gdy dostałyśmy nasze, od razy wsiadłyśmy do windy. Szybko otworzyłyśmy drzwi i ujrzałyśmy przepiękny pokój. Był urządzony w takim dworskim stylu. Po prostu przepięknie. Położyłyśmy walizki tam gdzie znalazłyśmy miejsce i od razu udałyśmy się do łóżka...
__________________________________________________________________________________
:)
Mamy XVIII rozdział i mam wielka nadzieję, że również wam się podoba.:)
Dziękuję za komentarze od ostatnim postem. Nawet się nie spodziewałam, że otrzymam ich tyle tego samego dnia.:) Na prawdę dziękuję;) Ale nie to jest najważniejsze. Bardzo się cieszę, ze ktokolwiek czyta mojego bloga.:)
 
Kolejne posty będą wyglądały troszeczkę inaczej, ale będzie niewielka różnica.:) 
Na pewno będą krótsze niż zwykle.:)
 
Pozdrawiam.:) 
 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

XVII.

Z racji tego, że chłopak znał lepiej tereny niedaleko hotelu, zgodziłam się aby to on wybierał trasę na dzisiejsze bieganie. Podczas wysiłku nie rozmawialiśmy zbyt wiele, bo nie chcieliśmy tracić energii. Jednak od czasu do czasu każdy coś powiedział. Tak jak teraz:

- A byłaś gdzieś na wakacjach?- Zapytał Kamil.

- Właśnie w tym tygodniu jadę na obóz. Razem z przyjaciółką, jej kuzynem i jego kolegą wybieramy się na dwa tygodnie do Świnoujścia.- Odpowiedziałam dysząc.

- Świetne miasto. Byłem tam kilka razy. Nie pożałujecie. - Odparł chłopak.

- A ty gdzieś byłeś? Lub się wybierasz?

- Przez pracę nie mam zbytnio czasu, ale udało mi się jechać z kolegami na tydzień w góry.- Odpowiedział chłopak i wziął łyk wody.

- W przyszłym roku jedziemy wspólnie.- Rzekłam z uśmiechem. Chłopak odwzajemnił gest. Dalej biegliśmy już w ciszy. Mijaliśmy pełno zakochanych par, dzieci biegających z brudnymi rączkami i buźkami, starszych ludzi siedzących na ławkach, zabieganych biznesmenów...  Po około dwudziestu minutach postanowiliśmy trochę odpocząć robiąc gimnastykę. W tym na nieszczęście Kamila ja byłam lepsza, więc teraz on się trochę pomęczy. Wybierałam ćwiczenia, które najbardziej rozciągały mięśnie łydek, ud  i pośladków. Nic innego do biegu nam nie było potrzebne.

*****
 
Nadszedł wieczór. Postanowiliśmy, ze wrócimy do hotelu, bo po pierwsze ma być kolacja, a po drugie nie chcę aby tata tez się martwił. Kamil odprowadził mnie pod drzwi pokoju i szybkim krokiem poszedł na windę, której drzwi właśnie się zamykały. Poszłam się jeszcze zameldować tacie, a następnie się przebrałam by móc w jakimś stosownym stroju udać się na posiłek. Poczekałam chwilkę na tatę i razem udaliśmy się do restauracji. Zamówiliśmy sobie naleśniki z syropem klonowym i kawałkami truskawek. Zaczęłam jeść i delektować się posiłkiem jednak nie trwało to zbyt długo. Moja przyjaciółka zawsze wiedziała kiedy zadzwonić lub napisać wiadomość. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam głos Moniki.
 
- Słuchaj Olka ja nie wiem co mam na siebie założyć jak będziemy jechać!- Mówiła przerażona Monika.
 
- Spokojnie. Jeszcze przecież jest czas.- Uspakajałam przyjaciółkę doskonale wiedząc, że jeszcze mamy bardzo dużo czasu.
 
- No czas jest, ale tylko kilka godzin. Nawet nie jestem do końca spakowana.!
 
- Jak to... Kilka godzin?! To kiedy my jedziemy?!- Zapytałam takim samym tonem jak przyjaciółka.
 
- Jutro! Chyba zapomniałaś. Dobra nie zawracam CI głowy. Idź sia pakuj.- Siedziałam jak kamień. Nie mogłam uwierzyć, że jedziemy już jutro. Wydaje mi się, że ojczulek się domyślił o co chodzi, bo nawet mnie o nic nie pytał. Zjadłam naleśniki najszybciej jak mogłam i pobiegłam do windy. Niestety nie było jej blisko, więc nie pozostało mi nic innego jak schody. Szybko wbiegłam na odpowiednie piętro i wyjęłam walizki. Zgłupiałam... w tym momencie totalnie zgłupiałam. Nie wiedziałam co wziąć, ile tego zabrać. Kompletnie nic. Starałam się jakoś uspokoić, a na to zawsze mi pomaga muzyka. Włączyłam na telefonie piosenkę, której ostatnio słuchałam w kółko (KLIK). Emocje z każdym wersem coraz bardziej opadały. Stawałam się osobą, która myślała racjonalnie i spokojnie. Opróżniłam jedną, największą walizkę i wszystkie rzeczy, które w niej były ułożyłam obok. Wyjęłam kartkę i długopis abym mogła zrobić listę rzeczy, które mi są potrzebne. Nie będę ukrywać, że lista była długa.
 
  • Bielizna
  • 20 koszulek
  • 3 bluzy
  • 7 szortów
  • 4 jeansy
  • szampon
  • odżywka do włosów
  • olejek do opalania
  • szczotka do włosów
  • pasta do zębów
  • szczoteczka do zębów
  • aparat za zęby
  • gumki do włosów
  • strój kąpielowy
  • klapki
  • sandały
  • baleriny
  • kurtka przeciwdeszczowa
  • błyszczyk
  • korektor
  • krem do rąk
  • tonik oczyszczający i przeciwtrądzikowy
  • mydło
  • żel pod prysznic
  • dezodorant
  • perfumy
  • aparat fotograficzny
  • ładowarka do aparatu
  • ładowarka do telefonu
  • trampki
  • piżama
  • papucie
  • ręczniki
  • opaska do włosów
  • torebka
  • legginsy
  • dres
  • 2 książki
  • pieniądze
  • słuchawki do telefonu
  • telefon
  • picie
  • słodycze
  • jasiek
  • notes
  • długopis
  • tablet
  • ładowarka do tableta
  • leki
  • lakier do paznokci
Położyłam kartkę blisko siebie i starałam się wszystko zapakować w jakiś logiczny sposób. Odhaczałam po kolei każdą rzecz, którą wsadziłam do walizki. O tyle dobrze, że była spora, więc nie miałam się co martwic, że się nie zmieszczę. Zbliżała się dość późna pora, więc postanowiłam na chwilę odłożyć sprawę z walizką i poszłam kupić coś do jedzenia na drogę. Zaraz obok hotelu był sklep, więc szybko doszłam. Brałam wszystko na co aktualnie miałam ochotę. Ciastka, żelki, chipsy, batony, rogaliki, cukierki... Dosłownie wszystko co wpadło w moje ręce w momencie lądowało w wózku.  Podeszłam do kasy, która była już o tej godzinie pusta. Zapłaciłam odpowiednią sumę i wyszłam. Niosąc te ciężkie reklamówki wróciłam do hotelowego pokoju. Dopakowałam wszystko co jeszcze musiałam i poszłam wziąć prysznic. Po powrocie sprawdziłam jeszcze Facebook'a i nastawiłam budzik. Dziś wyjątkowo usnęłam bardzo szybko.
 
*****
 
Dryń.... Dryń.... Dryń... Niechętnie podniosłam się z łózka aby wyłączyć ten strasznie denerwujący mnie dźwięk. Jednak fakt, że dziś zaczynam najwspanialsze dwa tygodnie w życiu bardzo mi pomógł. Była 8:00, więc miałam jeszcze godzinę. Zaliczyłam poranną toaletę i dopakowałam kosmetyki. Jeszcze raz sprawdziłam listę czy czegoś mi nie brakuje. Miałam wielka nadzieję, że wszystko zabrałam. Z drugiej walizki wyjęłam rzeczy na drogę, czyli jeansy, Vans'y, białą koszulkę z Gap'a i czarną bluzę. Poszłam do pokoju taty. Jak zwykle o tej porze już nie spał. Zeszliśmy na śniadanie i obydwoje zamówiliśmy tosty. Podczas posiłku jeszcze tata wyrecytował swoje kazanie, które znałam już na pamięć, bo mówił je przed każdym moim wyjazdem. Z racji tego, że do wyjścia miałam jeszcze 20 minut, wróciłam do pokoju i weszłam jeszcze na GG. Monika była dostępna, więc postanowiłam napisać.
 
O: Hej Monia . <3 Jak tam? Spakowana? . :D
 
M: Siamka. No jakoś mi się udało. :D a jak u Ciebie?
 
O: Ogarnełam . :D Właśnie zjadłam śniadanie, ale mam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam wejść na lapka . :D
 
M: Ja aktualnie jem .:D Nie mogę się doczekać .:D Mam nadzieję, ze spędzimy razem wspaniale czas.:*
 
O: Ja tez jednak obawiam się Antka. Sama wiesz czemu.:(
 
M: Spokojnie mała. Masz mnie i Alana. Tak wgl to Alan jest taki ,,szalony,, bo spędzi z Toba całe dwa tygodnie. Chyba się chłopak zakochał.
 
O: Haha . Przesadzasz. Dobra ja kończę. Na razie i już za chwilę . <3
 
M: Pa . <3
 
Mój laptop w końcu mógł odpocząć. Miał na to całe dwa tygodnie. Odłożyłam go na stolik i ruszyłam w stronę drzwi razem z walizką. Poszłam po tatę i wsiedliśmy do windy. Zjechaliśmy na dół. Poprosiłam tatę aby zabrał walizkę i czekał w aucie na parkingu. Ja w tym samym czasie poszłam na kuchnię do Kamila.  Chłopak akurat z niej wychodził, więc ja nie musiałam go długo szukać.
 
- Przyszłam się pożegnać.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
 
- Jak to pożegnać.?! Wyprowadzasz się.?!- Krzyknął chłopak.
 
- Jeszcze nie. Jadę na obóz. - Odpowiedziałam spokojnie. Kamil nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił. Odwzajemniłam gest i odeszłam. Podbiegłam do auta  i w końcu mogliśmy jechać...
___________________________________________________________________________________
Jest kolejny..:)
Akcja trochę się rozkręca..:D
trudno mi okreslic czy jest długi czy nie, ale wydaje mi się, ze najgorszy to on nie jest..:)
Mam nadzieje, że wam się podoba..:)
Koniecznie napiszcie co sądzicie, bo nie wiem czy taka historia wam odpowiada etc..:)

 

czwartek, 22 sierpnia 2013

XVI.

Z samego rana pojechaliśmy obejrzeć dom. Założyłam dziś na siebie szary dres i czarne Vans'y. Było dziś trochę chłodno, a nie chciałam się rozchorować przed obozem. Tata chciał jak najszybciej zobaczyć dom, nie ukrywam, że ja też, ale bez śniadania z domu się nie ruszam. Zdarzyło mi się, że zemdlałam i od tego czasu śniadanko obowiązkowe. Spieszyliśmy się jak nigdy, ale chyba nam się nie dziwicie. Tata poszedł po auto, a ja czekałam przed hotelem. W oddali zobaczyłam Kamila, który zaraz znalazł się obok mnie.

- Witaj piękna.- Powiedział chłopak i mocno mnie przytulił.

- No dzień dobry przystojniaku.- Odwzajemniłam jego gest.

- Gdzie się wybierasz?

- Jadę z tata zobaczyć dom, który chcemy kupić?

- Czyli jednak już się nie spotkamy?- Zapytał smutny.

- Na pewno zostaniemy w kontakcie.- Odpowiedziałam z uśmiechem i znów przytuliłam chłopaka. Zaraz potem przyjechał tata, więc pożegnałam się z chłopakiem i wsiadłam do auta.

*****
 
- No z zewnątrz wygląda bardzo ładnie.- Rzekł tata. Powiem szczerze, że ja nie byłam w stanie z siebie nic wydusić. Był przecudny. O wiele ładniejszy od tego, który mieliśmy do tej pory. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Byłam pewna na sto procent, że uda nam się go kupić. Nacisnęłam na dzwonek, a w drzwiach pojawiła się para w średnim wieku. Otworzyli nam bramę i weszliśmy na plac. Podeszliśmy do małżeństwa i każdy każdemu się przedstawił. Poszliśmy za właścicielami do środka, którzy nas oprowadzili po całym domu. Nie chce się znów powtarzać, ale muszę. Był śliczny. Po prostu wspaniały i wymarzony. Zeszliśmy do salonu i dorośli zaczęli wypełniać te wszystkie formalności. Ja się jeszcze rozglądałam po parterze, gdy zadzwonił telefon. Bez wahania odebrałam.
 
- Halo.?- Zapytałam wręcz uradowana.
 
- Witaj córeczko..
 
- Przepraszam kto mówi.?- Bardzo dobrze wiedziałam, ze dzwoni matka.
 
- Skarbie nie mów tak do mnie.- Odpowiedziała lekko smutnym głosem. Pomyślałam, że może w sumie powinnam trochę zmienić moje zachowanie w stosunku do niej, ale tylko z zewnątrz. W środku jej nienawidziłam.
 
- Stało się coś, że dzwonisz.?- Zapytałam spokojniej.
 
- Chciałam spytać co u was. Tata nie odbiera ode mnie telefonu. Wszystko w porządku.?
 
- Dziwisz mu się, że nie odbiera telefonu? Ja nie. U nas wszystko dobrze. Jak na razie mieszkamy w hotelu, ale aktualnie tata podpisuje ofertę kupna domu. Jest wykończony, więc już niedługo będziemy mogli się wprowadzić. Co u Ciebie.?- Zapytałam z grzeczności.
 
- Cieszę się bardzo. Trzymam mocno kciuki aby wam się udało. Ja zastanawiam się nad sprzedażą naszego domu, bo nie jestem w stanie sama go utrzymać. Wpadnijcie w najbliższym czasie po rzeczy, które byście chcieli jeszcze zabrać. Ja już tam nie mieszkam, więc mnie nie spotkacie.- Trochę mi się zrobiło smutno, ale tak już bywa.
 
- Postaramy się wpaść jak najszybciej. Przekażę wszystko tacie, ale co z psami.? Mam nadzieję, że o nich nie zapomniałaś.
 
- Spokojnie skarbie. Przychodzi pani Ala aby je nakarmić. - Nie wspominałam wam, ale pani Ala była naszą gosposią.
 
- Dobrze mamo. Przepraszam, ale muszę kończyć.- Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i schowałam telefon. Podeszłam do taty, który właśnie mnie zawołał. Okazało się, że dom już jest nasz. Dostaliśmy klucze i mogliśmy tu zamieszkać w każdej chwili. Razem z tata rozsiedliśmy się w salonie i zaczęliśmy rozmarzać. Było wspaniale.
Postanowiliśmy jednak wrócić do hotelu. Zaraz miał być obiad, a oboje byliśmy strasznie głodni.
 
*****
 
Gdy już w końcu dotarliśmy do hotelu od razu poszliśmy do restauracji. Tata zamówił sobie opiekane ziemniaki z kotletem schabowym i do tego sałatka, a ja dzisiaj wybrałam zupę krem z marchwi. Była nieziemska. Zjadłam ją szybciej od taty co było wspaniale, bo mogłam iść do Kamila.
Weszłam niepewnie na kuchnię i szlam powolnym krokiem rozglądając się na boki. Było tam pełno mężczyzn w białych fartuszkach. Oni wszyscy wyglądali tak samo. Nie mogłam rozpoznać chłopaka. Szłam więc dalej, ale nagle ktoś mnie złapał za nadgarstek. Był to Kamil. Pociągnął mnie do tylnego wyjścia. Zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Skończyło się na temacie o bieganiu. Okazało się, że Kamil również lubi biegać. Postanowiliśmy razem troszkę popracować nad kondycją.
Spotkaliśmy się na holu o 15...
___________________________________________________________________________________
Jest kolejny..:)
Taki praktycznie o niczym, ale chyba ważne, że jest.:)
Kolejny postaram się zrobić ciekawszy...:)
Koniecznie zostawcie swoją opinię na temat rozdziału.:)
Pozdrawiam.:)